Napis nad wizerunkiem przy jednym z bulwarów prowadzących do międzynarodowego lotniska nie pozostawia wątpliwości: "The King of LA".

Za to w Cleveland w stanie Ohio, po parafowaniu przez Jamesa umowy w "Mieście Aniołów", zdjęto ogromny plakat z jego podobizną, zawieszony na jednym z budynków w centrum.

33-letni zawodnik jako tzw. wolny agent (wcześniej zrezygnował z ostatniego roku umowy w Cavaliers za 35,6 mld dol.) podpisał czteroletni kontrakt za 154 miliony dolarów.

Występował w Cavaliers, Miami Heat i ponownie w "Kawalerzystach", z którymi zdobył mistrzostwo w 2016 roku, a w zakończonym kilka tygodni temu sezonie dotarł do finału. Jego zespół przegrał z broniącymi tytułu Golden State Warriors 0-4. Dwukrotny mistrz olimpijski z reprezentacją USA w lidze NBA rozegrał już 15 sezonów. Czterokrotnie był wybierany najbardziej wartościowym zawodnikiem rozgrywek, a trzy razy MVP finałów. Jest pierwszym koszykarzem w historii, którego 12 razy wybrano do pierwszej piątki sezonu zasadniczego NBA.

Władze Lakers mają nadzieję, że z pomocą gwiazdy NBA uda się "Jeziorowcom" nie tylko awansować do play off (nie było ich w tej fazie od pięciu lat), ale też powalczyć o mistrzostwo. James, mający świetne statystyki w sezonie 2017/18 (27,5 pkt, 8,6 zbiórki, 9,1 asysty) nigdy wcześniej nie występował w ekipie z Konferencji Zachodniej, która uważana jest za silniejszą od Wschodniej.