Gortat wyszedł na parkiet w podstawowej piątce i łącznie przebywał na nim 20 minut. Trafił dwa z pięciu rzutów z gry, a także spudłował jedyny wolny. Miał jedną asystę, popełnił trzy faule.

Gospodarze świetnie zaczęli mecz i w czwartej minucie prowadzili 16:0. Z czasem jednak gra się wyrównała. Na przerwę Clippers schodzili wygrywając już tylko 48:46, a później długo utrzymywała się niewielka przewaga Thunder.

Clippers odzyskali inicjatywę w ostatniej odsłonie. W nieco ponad trzy minuty zdobyli 16 punktów, a rywale tylko trzy. Jednym z tych, którzy poderwali Los Angeles do ataku, był zmiennik Gortata - Boban Marjanovic. Polak od połowy trzeciej kwarty na placu gry już się nie pojawił, a dorobek Serba to 13 pkt i pięć zbiórek w 15 minut.

Najlepsi w zwycięskiej drużynie byli Włoch Danilo Gallinari oraz Tobias Harris. Obaj zdobyli po 26 pkt, choć ten drugi odnotował także 10 zbiórek.

Thunder natomiast wciąż muszą sobie radzić bez kontuzjowanego Russella Westbrooka. Pod jego nieobecność prym wiedli Paul George - 20 pkt i Steven Adams - 17 pkt i 18 zbiórek.

Clippers następny mecz rozegrają w niedzielę, kiedy podejmą Houston Rockets.

W wyjazdowym meczu z Utah Jazz nieoczekiwanego bohatera mieli Golden State Warriors. Co prawda Kevin Durant zdobył 38 pkt, a Stephen Curry 31, ale to dobitka Szweda Jonasa Jerebko po niecelnym rzucie Duranta na 0,3 s przed ostatnią syreną dała obrońcom tytułu zwycięstwo 124:123.

W szlagierze Konferencji Wschodniej ekipa Toronto Raptors pokonała u siebie Boston Celtics 113:101. Kawhi Leonard zdobył dla kanadyjskiej drużyny 31 pkt, a 21 dołożył Hiszpan Serge Ibaka. Wśród pokonanych wyróżnili się Kyrie Irving - 21 pkt oraz Al Horford, który blisko był zanotowania triple-double: 14 pkt, 10 zbiórek i dziewięć asyst.

Niesamowitą siłę w ofensywie zaprezentowała w piątek ekipa New Orleans Pelicans, która pokonała u siebie Sacramento Kings 149:129. Najlepszy w zwycięskim zespole był Hiszpan o bałkańskich korzeniach Nikola Mirotic - zdobył 36 pkt, trafiając 16 z 21 rzutów z gry.