Gortat wyszedł na parkiet w podstawowej piątce i łącznie przebywał na nim 18 minut. Trafił dwa z trzech rzutów z gry oraz wszystkie cztery wolne. Miał także pięć zbiórek, dwie asysty, jeden blok i jedną stratę.

Od połowy trzeciej kwarty trener Doc Rivers zdecydował się na grę bez klasycznego środkowego. Na ławce rezerwowych już do końca pozostali Gortat oraz jego zmiennik Serb Boban Marjanovic.

Najlepsi w ekipie Clippers okazali się zdobywca 23 punktów Tobias Harris i Włoch Danilo Gallinari, który dołożył 20 pkt i dziewięć zbiórek. Na słowa uznania zasługują jednak także rezerwowi gospodarzy.

Łącznie uzyskali oni 56 punktów i w końcówce trzeciej kwarty wyprowadzili gospodarzy na kilkupunktowe prowadzenie, którego już nie oddali. Zawodnicy z ławki Rockets mieli dorobek dokładnie o połowę mniejszy.

Wśród Teksańczyków na wyróżnienie zasługuje przede wszystkim James Harden. Słynny brodacz zdobył 31 pkt i miał 14 asyst. Goście musieli sobie radzić bez Chrisa Paula, który został zawieszony na dwa mecze za udział w bójce przy okazji sobotniej konfrontacji z Los Angeles Lakers. Z drużyny "Jeziorowców" Brandon Ingram odpocznie przez cztery spotkania, a Rajon Rondo przez trzy.

Clippers następny mecz rozegrają w środę, na wyjeździe z New Orleans Pelicans.

W niedzielę pierwszej porażki doznała ekipa Golden State Warriors. Obrońcy tytułu ulegli na wyjeździe Denver Nuggets 98:100. "Wojownicy" w czwartej kwarcie przegrywali już różnicą 14 punktów, ale zdołali doprowadzić do remisu 97:97, gdy do końca pozostawało 1.29 min.

Później już żadna z drużyn nie trafiła rzutu z gry, a zawodnicy kilkukrotnie mylili się nawet przy rzutach wolnych. Na przeprowadzenie ostatniej akcji Warriors mieli 7,7 s. Stephen Curry ruszył pod kosz rywali, podał do Damiana Jonesa, ale ten przy próbie wsadu został zablokowany przez Juana Hernangomeza i porażka gości stałą się faktem.

Nuggets do triumfu poprowadzili Gary Harris - 28 pkt i Serb Nikola Jokic - 23 pkt i 11 zbiórek. Wśród pokonanych najlepszy był Curry - 30 pkt.

Aż 35 pkt i 11 asyst zapisał na swoim koncie wybrany w tegorocznym drafcie z piątym numerem Trae Young, a jego Atlanta Hawks pokonali na wyjeździe Cleveland Cavaliers 133:111. W ostatnich 22 latach w NBA pojawiło się wcześniej tylko trzech koszykarzy zdolnych uzyskać w meczu w debiutanckim sezonie po co najmniej 35 punktów i 10 asyst: Allen Iverson, LeBron James i Stephen Curry.