Tym samym czterokrotnie wybrany najlepszym zawodnikiem sezonu James na razie nie odniósł ani jednego zwycięstwa ze swoim nowym klubem. Dał jednak sobie i kolegom szansę na trzy sekundy przed zakończeniem czwartej kwarty, kiedy trafił do kosza rzutem z ok. dziewięciu metrów, doprowadzając do remisu i w konsekwencji do dogrywki.

W niej jednak w podobnej sytuacji nie miał już tyle szczęścia, mimo że próbował z mniejszej odległości. Gospodarzom nie pomógł też dobry występ Kyle'a Kuzmy, który zdobył 37 punktów.

"Nie jestem zrezygnowany. Wiedziałem, w co się pakuję. To jest proces. Kiedy wreszcie wszystko sobie poukładam, będzie dobrze. Nie przyszedłem tu z myślą, że będziemy pędzić od samego startu. To musi potrwać, ja to rozumiem" - tłumaczył James.

Najlepszy w ekipie gości był LeMarcus Aldridge, który uzyskał 37 punktów i miał 10 zbiórek. DeMar DeRozan dołożył 32 pkt i 14 asyst.

Bez dogrywki nie obyło się także w Portland, gdzie Trail Blazers ulegli Washington Wizards 124:125. Najwięcej punktów w meczu zdobył zawodnik gospodarzy Damian Lillard, który - podobnie jak James - był bliski przechylenia szali na stronę gospodarzy. Jego rzuty zarówno w końcówce czwartej kwarty, jak i w ostatniej akcji dogrywki, zostały jednak zablokowane.

Bardzo dobrze sezon rozpoczęła ekipa Toronto Raptors. W poniedziałek odniosła czwarte zwycięstwo z rzędu, pokonując tym razem Charlotte Hornets 127:106. Koszykarz gospodarzy Kawhi Leonard, który większość poprzedniego sezonu spędził na leczeniu kontuzji, zdobył 22 punkty, miał cztery zbiórki i trzy asysty.

Triumfatorzy ligi NBA w dwóch ostatnich sezonach Golden State Warriors wygrali z kolei po raz trzeci w czwartym meczu. Tym razem okazali się lepsi na własnym parkiecie od Phoenix Suns - 123:103. Stephen Curry uzyskał 29 punktów, mimo że nie rozegrał ani minuty w ostatniej kwarcie. Było to rekordowe 16. z rzędu zwycięstwo "Wojowników" nad Suns.

Dell i Stephen Curry awansowali na drugie miejsce w klasyfikacji wszech czasów obejmującej punkty zdobyte przez ojca i syna w NBA. Zdobyli ich łącznie 27 226 i wyprzedzają o osiem dotychczasowych wiceliderów Danny'ego i Dolpha Schayesów. Prowadzą Kobe i Joe Bryantowie - 38 895.

Zach LaVine po raz trzeci z rzędu przekroczył granicę 30 punktów w meczu. W poniedziałek zdobył 34, ale jego Chicago Bulls przegrali na wyjeździe z Dallas Mavericks 109:115.