"Na 80. metrze biegłem tak szybko, że chciałem sprawdzić, czy uda mi się odlecieć. To dlatego rozłożyłem ręce. Lubię się powygłupiać, taką mam naturę. Wtedy nie myślałem o rekordzie. Najważniejsze było dla mnie to, że właśnie zostawałem najszybszym człowiekiem świata" - powiedział Bolt, kiedy gościł w jednym z najpopularniejszych programów rozrywkowych w USA, u Davida Lettermana. "Pewnie gdybym się nie wygłupiał, rekord byłby lepszy, ale wtedy trudniej byłoby mi go pobić po raz kolejny. Dobrze, że byłem na tyle przytomny i zwolniłem" - dodał ze śmiechem sprinter.

4 dni później, w finale 200 m, Jamajczyk tego błędu już nie popełnia. Wie, że rekord świata Michaela Johnsona jest mocno wyśrubowany, dlatego walczy do samego końca. Mimo przeciwnego wiatru bije następny rekord. Zegar pokazuje 19.30, za metą zaczyna się show. Bolt tańczy z flagą, strzela do ludzi z niewidzialnego łuku. Na koniec igrzysk dorzuca jeszcze do swojego dorobku złoto i kolejny rekord - w sztafecie 4 x 100 m.

>>>Najszybszy człowiek świata jest słaby w łóżku

Od tamtej pory każdy mityng, w którym startuje Bolt, to popis Jamajczyka. Zarówno sportowy, jak i komediowy. Biegacz jest inny niż poprzedni wielcy sprinterzy. To nie Maurice Greene, który nerwowo chodził tam i z powrotem z wystawionym językiem i prężył muskuły. Usain czuje się tak mocny, że przed startem pozwala sobie na zabawę z publicznością. Śmieje się, robi głupie miny. Po strzale startera żarty się kończą. Jest nie do pokonania.

Bolt urodził się 23 lata temu w małej wiosce Sherwood Content w Trelawny, jednym z czternastu regionów Jamajki, położonym na północnym zachodzie wyspy. Piękna pogoda, wspaniałe krajobrazy. Co prawda nie do wszystkich gospodarstw doprowadzona jest kanalizacja, ale nikt się tym specjalnie nie martwi. Czas płynie wolno, wszyscy są szczęśliwi. Od roku to najpopularniejsza wioska na Jamajce. Każdy jej mieszkaniec twierdzi, że jest w jakiś sposób spokrewniony ze sprinterem. "Wszyscy jesteśmy tu jak wielka rodzina" - wyjaśnia ten fenomen jedna z miejscowych dziewcząt.

Mistrz wychowywał się w skromnych warunkach. Dwójka rodzeństwa, rodzice prowadzący we wsi sklep z warzywami. "Odkąd pamiętam, cały czas byłem w ruchu. Najczęściej grałem z bratem w krykieta. To był mój ulubiony sport w dzieciństwie. Byłem fanem reprezentacji Pakistanu. Lubiłem też piłkę nożną. Do dzisiaj często oglądam spotkania Manchesteru United" - opowiada Bolt.

Podczas meczów imponował szybkością, więc od razu doradzono mu, aby skoncentrował się na bieganiu. Swoje pierwsze zawody wygrał wynikiem, na jaki niektórzy pracują kilka lat.

Lekkoatletycznemu światu pokazał się w 2002 r. W wieku zaledwie 16 lat został mistrzem świata juniorów, pokonując trzy lata starszych od siebie zawodników. Zawody odbywały się w stolicy jego rodzinnego kraju Kingston. Dwa lata później wynikiem 19,93 s pobił rekord świata juniorów, ale do czołówki seniorów przebijał się raczej powoli. W międzyczasie dostał kilkadziesiąt ofert stypendium z uczelni w Stanach Zjednoczonych. Wszystkie odrzucał, bo - jak twierdzi - woli trenować i mieszkać na Jamajce. Dopiero w 2007 r. na mistrzostwach świata w Osace zdobył na 200 m srebrny medal, przegrywając jedynie z ówczesnym królem sprintu Tysonem Gayem. Rok później w Pekinie Gay był już w cieniu Jamajczyka.

Dlaczego Bolt biega tak szybko? Na to pytanie odpowiadały tysiące ekspertów z różnych dziedzin. Jedni twierdzą, że u Jamajczyków występuje jakiś specjalny gen odpowiedzialny za szybkość. Inni sugerują, że gwiazdor biega na dopingu, a dzisiejszy sport to wyścig zbrojeń lekarzy. Jednak Usainowi jeszcze nic nie udowodniono, a badań antydopingowych przeszedł już setki. "Syn je dużo słodkich ziemniaków z okolic Trelawny. To cała tajemnica jego sukcesów" - wyjaśnia Welleslay Bolt, ojciec biegacza.

>>>Usain Bolt biegał na dopingu?

Najszybszy człowiek świata od 5 lat spotyka się ze swoją koleżanką z młodości Mizicann Evans. Szybki jest nie tylko na bieżni. W kwietniu jechał zbyt szybko swoim bmw M3 i wypadł z drogi. Samochód nadawał się do kasacji, Bolt wyszedł z kraksy bez szwanku. Rozcięciu uległa tylko jego stopa, ale to dlatego, że wychodząc z rozbitego auta, niechcący nadepnął na korzeń.

Jak większość młodych ludzi, Usain lubi się zabawić. Pięć lat temu na swoich pierwszych igrzyskach olimpijskich w Atenach nie przebrnął przez eliminacje. Przebiegł 200 m w 21,05 s. Był cieniem samego siebie. Wszystko przez to, że biegi odbywały się o godz. 11 w sporym upale, a Bolt dzień wcześniej hucznie świętował w wiosce swoje 18. urodziny. Dzisiaj bawi się już trochę spokojniej, ale nadal często można go spotkać w nocnych klubach. Również w sezonie startowym. "Kocham muzykę, uwielbiam tańczyć. Chociaż na parkiecie bardziej przypominam pajaca niż zawodowego tancerza" - mówi Jamajczyk.

Bolt to normalny chłopak. Nie opowiada bajek, jakim to jest profesjonalistą, czy historii na temat zdrowego trybu życia i diety. W Pekinie podobno codziennie stołował się w McDonaldzie. "To prawda, ale tylko dlatego, że to sprawdzone jedzenie. W Chinach czasami nie wiadomo, co podają ci na talerzu. Można trafić na różne niespodzianki, więc wolałem nie ryzykować" - opowiada z rozbrajającą szczerością sprinter.

W Berlinie nie będzie miał takich problemów. Jeżeli skoncentruje się tylko na bieganiu i dopisze mu pogoda, pewnie znów pobije rekordy świata na 100 i 200 metrów. "Mojego podopiecznego stać na wyniki poniżej 9,50 s i 19,00 s" - uważa trener Jamajczyka Glenn Mills.