Małachowski pokazał palec Boga
Jeszcze trzy tygodnie przed mistrzostwami w Berlinie Piotr Małachowski był załamany. Przez kontuzję palca nie był pewien, czy wystartuje w najważniejszej imprezie sezonu. Wystartował, zdobył srebro i po konkursie pokazał dziennikarzom chory palec. "To jest palec Boga" - żartował.
- Mistrzostwa rozpoczniemy od medalu
- Małachowski: Alkohol nie lał się strumieniami
- Chciał pokazać Niemcom "wała". Za gwizdy
- Małachowski awansował do finału
- Zobacz, kto może zdobyć medal dla Polski
- Ten rzut dał Małachowskiemu srebrny medal
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Dolegliwości bólowe ustąpiły, ale brakowało mi oddanych na trenigach rzutów, dlatego sam byłem w szoku, gdy na tablicy świetlnej pojawiło się 68,77. Byłem przekonany o tym, że to było góra 66 metrów" - mówił dyskobol po zawodach.
Podopieczny Witolda Suskiego podczas środowego konkursu dwukrotnie poprawiał własny rekord Polski. Najpierw w pierwszej próbie o dwa centymetry - 68,77, a potem w piątej 69,15. "Po pierwszym rzucie wierzyłem w to, że zostanę mistrzem świata, jednak standardowo - znowu drugi. Za rok w mistrzostwach Europy pewnie także będę drugi" - prorokował.
Tak naprawdę nie był jednak załamany drugim miejscem. "Nie mogłem już więcej z siebie dać. Mimo wszystko wierzyłem, że jeszcze coś dorzucę w szóstej kolejce, ale usztywniłem się. Spodziewałem się takiego poziomu, ale nie przypuszczałem, że to ja odegram w tym główną rolę. Fizycznie cały czas byłem przygotowany, ale technicznie byłem pogubiony" - ocenił.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!