Wszystko dopisało - piękna słoneczna pogoda, publiczność i znakomita atmosfera, zarówno wśród sportowców, jak i na trybunach - podkreślali w rozmowach z mediami uczestnicy mityngu pamięci mistrzyni olimpijskiej z Sydney (2000) w rzucie młotem. Na stadionie Orła w Warszawie wystąpiło 12 medalistów londyńskich igrzysk.

"Jak na te warunki, a było trochę za gorąco, to z wyniku 76,70 jestem bardzo zadowolona. Rzucałam młotem Kamili, w jej butach oraz rękawicach i czułam, że patrzy na nas z góry. Cieszę się również, że dość znacznie, bo o prawie trzy metry wyprzedziłam Tatianę, ale - przyznam szczerze - nie mam z tego powodu zbyt dużej satysfakcji. Najważniejsze, że godnie uczciliśmy pamięć Kamili" - powiedziała Włodarczyk (Skra Warszawa).

Wicemistrzyni olimpijska po przylocie z Londynu odwiedziła rodzinny Rawicz, była na grobie Skolimowskiej, a przez ostatnie cztery dni raczyła się u rodziców Kamili... schabowymi. "Z jajek nie zrezygnowałam, ale jem je na śniadanie, natomiast schabowe były na kolację" - dodała.

Mistrzyni Europy ma w planach jeszcze cztery starty. Ostatni 13 września. "Być może trzynastka przyniesie mi szczęście i sezon zakończę rekordem świata. Jak leciałam do Londynu to siedziałam na trzynastce" - zaznaczyła.

"Podwójne" emocje mieli widzowie dzięki kulomiotom, którzy najpierw rywalizowali w konkursie "normalną" kulą o wadze 7,26 kg, a potem lżejszą o 2,26 kg. W obu najlepszy był Hoffa, który uzyskał odległości 21,72 i 25,20.

"Po raz pierwszy, jako senior, mając 34 lata pchałem pięciokilową kulą na oficjalnych zawodach. Wydaje mi się, że jest to najlepszy wynik na świecie. Ich się przeważnie nie notuje, dlatego z tymi rezultatami są problemy" - wspomniał brązowy medalista olimpijski z Londynu, który osiągnął również najdalszą odległość na polskiej ziemi kulą o wadze 7,26 kg.

"Złoty" Majewski (AZS AWF Warszawa), który zajął drugie miejsce (20,84), podkreślił świetną dyspozycję Hoffy. "On jako jedyny spośród nas wszystkich ćwiczy najmniej, dwa, góra trzy razy w tygodniu, a my robimy po dziesięć treningów. Wygrałem z nim w tym roku tylko dwa razy, ale wiedziałem kiedy - w halowych mistrzostwach świata w Stambule i w londyńskich igrzyskach".

Z kolei Kanter wiele ciepłych słów powiedział o Małachowskim (WKS Śląsk Wrocław), który wygrał konkurs wynikiem 65,53.

"Podziwiam Piotra, że od dłuższego czasu zmaga się z kontuzjami, a ciągle jest w światowej czołówce. Chciałem, żeby zdobył w Londynie medal. Ja także jechałem tam z takim zamiarem. Mi się udało wywalczyć brązowy, chociaż celem był złoty. Z trybun kibicował mi mój ojciec Jaan, który w młodości był dyskobolem. To właśnie on zachęcił mnie do rzucania tym +talerzem+. Zacząłem późno, w wieku 16 lat, a w zasadzie 18, bo wcześniej to była zabawa, a nie poważne trenowanie" - powiedział Estończyk.

Małachowski, piąty w olimpijskim finale, przyznał, że prawy biceps, przez który musiał przerwać zajęcia na ponad tydzień przed igrzyskami, przypomina o swoim istnieniu.

"Nie są to jednak silne bóle. Rzucam pełną mocą, ale ... już mam przesyt dysku. 13 września mityngiem w Tallinnie u Kantera zakończę sezon i wezmę się za przygotowania do Biegu Niepodległości w Warszawie. Chciałbym 10 km pokonać poniżej godziny" - zaznaczył mistrz Europy z Barcelony 2010.

W biegu na 100 m zwyciężyła Amerykanka Jeneba Tarmoh, która wraz z Allyson Felix zajęła ex aequo trzecie miejsce w krajowych kwalifikacjach olimpijskich na początku lipca w Eugene. Obie uzyskały identyczny wynik - 11,068.

"Początkowo miał zadecydować bezpośredni dodatkowy bieg między nami, jednak po przemyśleniu zrezygnowałam. Ale byłam w Londynie i startowałam w sztafecie" - wspomniała mistrzyni świata juniorek z 2008 roku z Bydgoszczy.

Kamila Skolimowska, złota medalistka olimpijska w rzucie młotem z Sydney 2000, zmarła niespodziewanie 18 lutego 2009 roku w czasie zgrupowania lekkoatletów w Portugalii. Miała 27 lat.