Dzień wcześniej wycofał się także z działań w specjalnej grupie Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF), zajmującej się dopingiem w Rosji.

Katergorycznie odrzucam wszelkie zarzuty. Nigdy nie byłem zamieszany w niepoprawne zachowanie i podkreślam, że nigdy nie złamałem żadnego prawa, czy etycznych przepisów przy jakimkolwiek głosowaniu w MKOl - napisał w specjalnym oświadczeniu.

Fredericks zrezygnował jednak z członkostwa komisji, która będzie opiniować kandydatury miast ubiegających się o organizację letnich igrzysk w 2024 roku.

Pierwszy w historii Namibii sportowiec na podium olimpijskim (1992 i 1996), obecnie członek Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) oraz Rady IAAF, miał według francuskich dziennikarzy przyjąć prawie 300 tys. dolarów w zamian za oddanie głosu na Rio de Janeiro w procesie przyznawania praw gospodarza igrzysk 2016.

W ubiegłym tygodniu francuska gazeta "Le Monde" poinformowała, że w dniu wyboru na konto firmy Fredericksa na Seszelach wpłynęła płatność w wysokości 299 300 dolarów. 49-letni działacz zaprzecza tym zarzutom, ale zrezygnował z dalszej pracy w organie IAAF, który nadzoruje walkę Rosji z dopingiem. Decyzję Namibijczyk podjął wspólnie z prezydentem IAAF Brytyjczykiem Sebastianem Coe.

Zdecydowałem się ustąpić, aby nikt nie wykorzystał zarzutów "Le Monde" wobec mnie, żeby podważyć wiarygodność grupy badającej sprawę dopingu. Ważne, aby była postrzegana jako niezależna i sprawiedliwa, nieulegająca zewnętrznym wpływom - powiedział Fredericks, cytowany w oświadczeniu wydanym przez IAAF.

Sam Fredericks tłumaczy, że podejrzany przelew pochodził od Papy Massaty Diacka, syna byłego szefa IAAF Lamine Diacka - obaj są również podejrzani o korupcję i tuszowanie pozytywnych wyników testów antydopingowych. Pieniądze przekazane Namibijczykowi miały być przeznaczone "na działania marketingowe promujące lekkoatletykę".

"Le Monde" dotarło także do przelewu na konto Papy Massaty Diacka, dokonanego przez brazylijską firmę trzy dni przed wyborem gospodarza igrzysk 2016. Kandydatura Rio otrzymała wówczas 66 głosów, a Madryt poparło 32 działaczy.