Bukowiecki (AZS UWM Olsztyn) zwyciężył w konkursie pchnięcia kulą i ustanowił rezultatem 22 metry absolutny rekord kraju. "Ten wynik będzie już zawsze ładnie wyglądał przy moim nazwisku" - powiedział lekkoatleta.

Odległość uzyskana w Toruniu jest również absolutnym rekordem Europy młodzieżowców i nieoficjalnym rekordem świata w tej kategorii wiekowej. Rekordowe pchnięcie 21-latek zanotował w drugiej próbie. Poprzedni najlepszy wynik w historii należał również do Bukowieckiego, który zdobywając rok temu tytuł halowego mistrza Europy w Belgradzie pchnął kulę na odległość 21,97. Na stadionie najlepszy wynik w historii polskiej lekkoatletyki uzyskał w 2009 roku dwukrotny mistrz olimpijski Tomasz Majewski - 21,95.

"Nie byłem przygotowany na taki wynik. Nie wtedy, gdy walczę z kontuzją i ledwo mogę pchać. To dla mnie wielka niespodzianka. Nie ma czegoś takiego jak idealna próba w tej konkurencji. Zawsze jest coś do poprawy. Wrócę do hotelu i przeanalizuję to pchnięcie" - powiedział rekordzista.

Drugie miejsce w konkursie zajął Czech Tomas Stanek - 21,83. Ci dwaj zawodnicy są jedynymi Europejczykami w XXI wieku, którym udało się pchnąć kulą na odległość 22 metrów. Rywal Polaka uzyskał w styczniu tego roku 22,17. Trzeci w czwartek był Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała), który uzyskał 21,12.

Justyna Święty-Ersetic zajęła w Toruniu drugie miejsce i ustanowiła rezultatem 51,78 halowy rekord kraju w biegu na 400 m. "Od 2-3 lat byłam blisko rekordu. Brakowała kropki nad i. Dziś ją postawiłam" - powiedziała PAP lekkoatletka.

"Z trenerem (Aleksander Matusiński - PAP) rok temu po startach halowych postanowiliśmy, że przygotujemy się specjalnie pod bieg w Toruniu. Mam z każdej imprezy tutaj wspaniałe wspomnienia. Startuje mi się na tej bieżni rewelacyjnie. Cieszę się, że dzięki dopingowi naszych kibiców udało mi się poprawić rekord Polski" - powiedziała biegaczka AZS AWF Katowice.

Czwartkowy bieg na 400 m wygrała z najlepszym wynikiem w tym roku na świecie Szwajcarka Lea Sprunger - 51,28. Poprzedni rekord Polski w tej konkurencji wynosił równe 52 sekundy i należał od 2007 roku do Grażyny Prokopek, która ustanowiła go w Birmingham.

Lisek (OSOT Szczecin) zwyciężył w Arenie Toruń w silnie obsadzonym konkursie tyczkarzy uzyskując wynik 5,91 - najlepszy w tym roku na świecie. Drugi był Kanadyjczyk Shawnacy Barber - 5,70, a trzeci Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) - 5,60.

Tyczkarze zakończyli tegoroczną rywalizację w IAAF World Indoor Tour, a swoim czwartkowym zwycięstwem pierwsze miejsce w cyklu zapewnił sobie Lisek.

"Skoki na 6,01 nie były takie, jakie powinny być. Musimy jeszcze poukładać kilka rzeczy" - powiedział Lisek po konkursie, w którym próbował poprawić swój rekord kraju, który od ubiegłego roku wynosi 6 metrów.

Trzeci raz w prestiżowym cyklu w swoim trzecim starcie zwyciężył na 800 metrów Adam Kszczot i przed ostatnimi zawodami w Glasgow także zapewnił sobie triumf w klasyfikacji generalnej touru. W Toruniu średniodystansowiec RKS Łódź wygrał z wynikiem 1.46,75. Na tym samym dystansie wśród pań zwyciężyła Angelika Cichocka (SKLA Sopot) - 2.00,76.

Minima na halowe mistrzostwa świata w Birmingham (1-4 marca) wypełnili w czwartek drugi w biegu na 1500 m Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) - 3.37,67, ósma na tym samym dystansie wśród pań Sofia Ennaoui (MKL Szczecin) - 4.08,70 oraz Małgorzata Hołub (KL Bałtyk Koszalin) - 52,69 (piąty wynik dwóch serii na 400 m).

Czwarta na 60 m z najlepszym rezultatem w tym sezonie 7,18 była Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice). Dwukrotna mistrzyni olimpijska w skoku wzwyż Rosjanka Maria Lasickiene wygrała 36. konkurs z rzędu uzyskując w Polsce 2,00.

Ostatnia impreza cyklu IAAF World Indoor Tour odbędzie się 25 lutego w Glasgow.