Tomasz Kowalczyk: Jak wygląda ścieżka powrotu do zdrowia profesjonalnego sportowca? Czy jest on traktowany przez lekarzy priorytetowo?

Robert Śmigielski: Zależy od tego w jakiej fazie przygotowań jest dany sportowiec. Jeżeli musi być szybko postawiony na nogi, bo jest w trakcie okresu przygotowawczego, przed ważnym startem, przed ważną imprezą, to wtedy musimy trochę inaczej reagować. Jeżeli natomiast jest po sezonie, wtedy możemy traktować go inaczej. Sportowiec zawodowy to ktoś, kto korzysta ze swojego ciała i organizmu zawodowo, czyli on się z tego utrzymuje. Tak, jak taksówkarz dba trochę bardziej o swój samochód, tak samo sportowiec musi dbać o swoje ciało bardziej niż każdy inny. Dlatego podchodzimy do tego w taki sposób, że sportowiec musi mieć opiekę i powrót do sportu bardziej zorganizowany. Oczywiście każdemu poświęcamy dużo czasu, ale Ci ludzie akurat żyją ze sportu, są w stanie poświęcić dwa razy dziennie po dwie godziny, są w stanie rehabilitować się każdego dnia, zrezygnować z każdej innej aktywności, bo oni w ten sposób wracają do normalnego funkcjonowania.

Kibice piłki nożnej zastanawiają się, jak wygląda sytuacja z Łukaszem Piszczkiem, mówi się, że nie ma szans na grę z Irlandią. Nie można tutaj nic przyspieszyć?

Żeby profesjonalnie to wyglądało, to musiałbym go zbadać, zobaczyć, mieć wiedzę na temat tego, co się dzieje w tej chwili, ale zakładam, że kadra medyczna, która się nim opiekuje, ma tę wiedzę i oni wyrokują, czy można, czy nie można.

Jak Pan ocenia to co się dzieje w kadrze piłkarskiej? Reprezentację spotkała prawdziwa plaga kontuzji…

Pamiętajmy, że kadra to jedynie wycinek życia piłkarzy. Oni głównie funkcjonują w klubach. To, co się dzieje w czasie zgrupowań i kiedy występują w kadrze, to jest to co dzieje się z nimi w klubach. Więc bardziej ten ciężar opieki jest w drużynach, gdzie grają, i to tam trzeba patrzeć.

Ale dlaczego tylu polskich piłkarzy łapie w tym samym czasie kontuzje? To przypadek?

Może być przypadek, ale może być też tak, że nie ma dużego nacisku na opiekę medyczną w klubach. Ale są badania, które były robione przez UEFA, gdzie w różnych krajach występują różne kontuzje okresowo - my jesteśmy w klimacie umiarkowanym i takim bardziej chłodnym, to też ma znaczenie, bo może wpływać na urazy. To jest duże zagadnienie, któremu trzeba by się przyjrzeć, ale np. Polska jest niekorzystnie położona.

Teraz kulomiot Tomasz Majewski będzie wracał do startów, to jest duża praca, żeby po rehabilitacji „wejść do sezonu”?

W którymś momencie to już praca złożona, bo z jednej strony to jest rehabilitacja, a z drugiej praca z trenerem. Czyli w momencie, kiedy wraca się do treningów, to musi być takie wypośrodkowanie właśnie pomiędzy rehabilitacją i już elementami treningu. Potem elementy treningu wypierają rehabilitację. Ale na każdym etapie musi to być monitorowane, żeby za wcześnie nie wrócić, lepiej jest czasami „pół godziny za późno”, niż „dziesięć minut za wcześnie”. To powoduje, że można wrócić z tą samą kontuzją albo jeszcze gorszą. Rehabilitacja sportowców to bardzo istotny i wrażliwy element, na to żeby kontrolować w jakim stanie jest organizm po kontuzji.