Gospodarze do ostatnich sekund nie mogli być pewni zwycięstwa. Bardzo dobre spotkanie rozegrał płocki bramkarz Rodrigo Corrales.

Pierwszy mecz tych drużyn 9 września w Orlen Arenie zakończył się remisem 27:27, a po nim pracę stracił trener węgierskiej ekipy - Antonio Carlos Ortega.

Przed ostatnią kolejką Wisła zapewniła sobie awans do 1/8 finału z szóstego miejsca, ale zgodnie z przedmeczowymi zapewnieniami nie odpuściła i na parkiecie toczyła się niezwykle wyrównana walka.

Jeszcze w 15. min był remis 9:9. W bramce gości dobrze radził sobie Marcin Wichary, a w ataku brylowali: Michał Daszek, Dan Racotea i Ivan Nikcevic. W zespole gospodarzy znakomicie spisywał się skrzydłowy Gasper Marguc.

Potem w grze płocczan coś się zacięło i w rezultacie w 27. min gospodarze prowadzili 16:11. W końcówce dwie bramki Orlenu pozwoliły nieco zmniejszyć straty.

Po przerwie wicemistrzowie Polski wrócili do gry i w 36. min, po świetnych paradach Rodrigo Corralesa, który ostatecznie został bohaterem spotkania, przegrywali tylko 16:17.

Na pięć minut przed końcem gospodarze prowadzili 26:22 i chyba uwierzyli w zwycięstwo. Tymczasem płocczanie na 43 sekundy przed ostatnią syreną doprowadzili do 25:26. Jednak rzut karny wykorzystał Momir Ilic pieczętując zwycięstwo swojej drużyny. Wcześniej Corrales obronił trzy rzuty karne.

Rozegraliśmy jedno z lepszych spotkań w tej edycji Ligi Mistrzów, w której znacznie lepiej radzimy sobie w meczach wyjazdowych, niż u siebie. Byliśmy blisko zwycięstwa, a choćby remisu, ale niestety mieliśmy kilka słabszych momentów. Znowu oddawaliśmy inicjatywę rywalom w końcówkach połówek. Pod koniec meczu udało nam się z wyniku 26:22, doprowadzić do 26:25 i remis był bliski. Możemy być zadowoleni z występu naszych zawodników, kilka bramek mogłoby trafić do TOP 5, a i obrony Rodrigo Corralesa, który pokazał wysoką klasę, należały do często oklaskiwanych przez widzów. Cieszy sporo bramek zdobytych z kontry, niezła gra w obronie i spora dramaturgia spotkania. Teraz czekamy na pozostałe wyniki, także na rywala w 1/8 finału, czyli trzecią drużynę w grupie B. Na pewno powalczymy, zwłaszcza, że drugi mecz zagramy na wyjeździe, co nam w tym sezonie znacznie lepiej wychodzi - powiedział drugi trener Orlen Wisły Krzysztof Kisiel.

MVM Veszprem - Orlen Wisła 27:25 (16:13)
MKB Veszprem: Mirko Alilovic, Toland Mikler – Gergo Ivanscik 1, Istvan Schuch, Momir Ilic 7, Aron Palmarsson 1, Andreas Nillson 1, Laszlo Nagy 3, Renato Sulic 1, Cristian Ugalde 1, Gasper Marguc 6, Vaqero Rodriguez, Mirsad Terzic, Mate Lekai 4, Ivan Sliskovic 2.
Orlen Wisła: Marcin Wichary, Rodrigo Corrales - Zbigniew Kwiatkowski, Michał Daszek 7, Dan Racotea 5, Adam Wiśniewski, Miljan Pusica, Valentin Ghionea 2, Tiago Rocha 1, Marko Tarabochia 1, Jose de Toledo 3, Ivan Nikcevic 4, Dmitrii Żitnikow 2.
Sędziowali: Aleksandar Pandzic i Ivan Mosorisnki z Serbii. Kary: Veszprem – 4, Orlen Wisła - 6.