Łukomska-Pyżalska zaznaczyła, że już wielokrotnie bywała obrażana na meczach piłkarskich, ale spotkanie Warty z Garbarnią "przebiło jej doświadczenia o głowę". - Kto nie był na tym meczu, a sugeruje się tylko i wyłącznie kilkuminutowym filmikiem zmontowanym przez kogoś z Garbarni, nie powinien się w tej sprawie wypowiadać – napisała była modelka na swoim blogu w serwisie natemat.pl.

Żona Pyżalskiego twierdzi, że piłkarze Garbarni przez cały mecz obrażali ją i jej rodzinę. Zawodnicy z Krakowa mieli też pluć na graczy Warty. Co więcej, sama prezes klubu z Poznania czuła się zagrożona przez całe spotkanie. - Natomiast bramkarz Garbarni kopał piłkę z premedytacją celując w miejsce, w którym ja się znajdowałam – cud, że nie dostałam nią w głowę – żaliła się na blogu była modelka.

Wreszcie Łukomska-Pyżalska w dość stanowczy sposób broni zachowania swojego męża, które w internecie określono po prostu jako "wyjątkowo chamskie". - Mój mąż jest tylko kibicem Warty, nie pełni w niej żadnej funkcji, ale nie pozwoli sobie jednak nigdy, aby w jego obecności obrażano mnie, nasza rodzinę, Warte Poznań, nasze miasto czy nasz kraj. (…) Na chamstwo odpowiedział chamstwem. Owszem poniosło go, ale uważam, że dla kilku piłkarzyków z Garbarnii Kraków należałoby się przynajmniej kilka minut w bokserskim ringu albo wręcz przeciwnie na kozetce u psychiatry – oceniła Łukomska-Pyżalska.

Prezes Warty podkreśliła, że zarówno ona, jaki jej mąż, nie zamierzają nikogo przepraszać. - Być może mój mąż nie pasuje do ugrzecznionych realiów, gdzie w obecności męża obraża się bezkarnie jego żonę, a mąż udaje że nic nie słyszał albo grzecznie prosi o przeprosiny. (...) Przeprosić to powinni najpierw oni mnie i zawodników Warty. Tendencyjne filmiki opublikowanie przez Garbarnie, bez opublikowania epitetów z ust własnych zawodników z Krakowa zostawię bez komentarza – napisała Izabella Łukomska-Pyżalska.