Mecz rozpoczął się od doskonałej interwencji Filipa Ivica, który zatrzymał rzut Lovro Sprema. Wynik otworzył Darko Djukic, który skutecznie wykończył kontrę zespołu gości. Dwie minuty później trafił Krzysztof Lijewski, a w szóstej minucie Vive prowadziło już 3:0, po drugiej bramce Djukica. 120 sekund później, przy wyniku 4:1, o czas poprosił szkoleniowiec drużyny z Zagrzebia.

W pierwszych minutach świetnie funkcjonowała kielecka obrona, ale sytuacja się zmieniła, kiedy karę dwóch minut otrzymał Mateusz Kus. Chorwaci momentalnie to wykorzystali. Po bramkach Igora Voriego i Tina Kontreca, zespół z Zagrzebia przegrywał już tylko jedną bramką 6:7 (17. min). Gospodarze poszli za ciosem, wykorzystując nieskuteczną grę Vive w ataku. Po czterech bramkach z rzędu chorwacki zespół prowadził 10:7 (22. min). Mogło być jeszcze gorzej, ale dobrze w kieleckiej bramce spisywał się Ivic, który przyszedł do Kielc właśnie z Zagrzebia.

Trener Tałant Dujszebajew poprosił o czas i dosyć szybko przyniosło to efekty. W ciągu kilkudziesięciu sekund Ivana Stevanovica pokonali Lijewski i Mateusz Jachlewski, a Vive w 24. min przegrywało już tylko jedną bramką 9:10. Kilkoma świetnymi interwencjami popisał się pod koniec pierwszej połowy ponownie Ivic. Po 30 minutach Vive przegrywało jednak z drużyną z Zagrzebia 11:12, a wynik tej części gry ustalił Karol Bielecki, który pewnie wykorzystał rzut karny.

Druga połowa rozpoczęła się od bramki Julena Aginagalde. Gospodarze grający w osłabieniu (kara dwóch minut dla Josipa Valcica) trochę się pogubili i Krzysztof Lijewski wyprowadził Vive na prowadzenie 13:12 (32. min). Radość gości trwała bardzo krótko, bo już dwie minuty później to gospodarze prowadzili 14:13, po bramce Zlatko Horvata.

Kielczanie momentalnie się przebudzili. Do siatki zespołu z Zagrzebia trafili Strlek i Djukic. W 35. minucie tym razem to Vive prowadziło 15:14, a niedługo potem przewaga wzrosła do dwóch bramek (17:15 – trafienie Urosa Zormana).

Kolejną karę dwóch minut otrzymał Kus i Zlatko Horvat ponownie pokonał Ivica. W 41. min był już remis po kolejnym trafieniu niezawodnego Horvata (17:17).

Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Teraz błędy popełniali gospodarze, które dwukrotnie wykorzystał Lijewski. Po piątej już bramce popularnego „Lijka” Vive prowadziło 19:17 (45. min). Trzy minuty później po trzeciej już bramce Aginagalde, na ławce gości zrobiło się dużo spokojniej. Kielczanie wygrywali już bowiem 21:18. W 50. minucie uśmiech pojawił się nawet na twarzy Tałanta Dujszebajewa. Kontrę gości skutecznie wykorzystał Jachlewski i mistrzowie Polski odskoczyli na cztery trafienia (23:19).

W kieleckiej ekipie świetny mecz rozegrał Dean Bombac. Widać, że słoweński rozgrywający doszedł już do siebie po groźnej kontuzji i staje się ważnym ogniwem kieleckiej drużyny. Gospodarze nie zamierzali się poddawać, ale Vive utrzymywało trzy, czterobramkową przewagę. W 55. min po trafieniu Zormana goście prowadzili 25:21, będąc coraz bliżej zwycięstwa.

Rozluźnieni kielczanie zaczęli popełniać błędy, ale ratował ich Ivic, który popisywał się niesamowitymi interwencjami. Jednak na dwie minuty przed końcem przewaga stopniała tylko do dwóch trafień (25:23). Sytuację uspokoił już po raz kolejny Bombac, zdobywając 26. bramkę dla Vive. Najlepszy zespół Ligi Mistrzów poprzedniego sezonu nie dał sobie już odebrać zwycięstwa. Była to piąta wygrana mistrzów Polski w tych rozgrywkach.

RK PPD Zagrzeb – Vive Tauron Kielce 23:26 (12:11)
PPD Zagrzeb: Ivan Stevanovic, Matevz Skok – Igor Vujic 1, Stefan Vujic 1, Tin Kontrec 3, Igor Vori 2, Lovro Sprem, Luka Sebetic 1, Dobrivoje Markovic, Zlatko Horvat 6, Leon Susnja, Josip Valcic, Lovro Jotic, Tonci Valcic, Stipe Mandalinic 6, David Miklavcic 3
Vive: Filip Ivic, Sławomir Szmal – Tobias Reichmann, Mateusz Kus, Julen Aginagalde 3, Karol Bielecki 2, Mateusz Jachlewski 2, Manuel Strlek 3, Krzysztof Lijewski 5, Mariusz Jurkiewicz, Paweł Paczkowski 2, Uros Zorman 2, Dean Bombac 4, Darko Djukic 3
Kary: PPD Zagrzeb – 4 min. Vive – 4 min.
Sędziowie: Sorin-Laurentiu Dinu i Constantin Din (Rumunia).