Biało-czerwoni po trzech porażkach i zwycięstwie nad Japonią nie mają już szans na awans do 1/8 finału. Po fazie grupowej, którą zakończą meczem z broniącymi tytułu gospodarzami, czeka ich występ w tzw. President's Cup, czyli walka o lokaty 17-20.

"Francja to potęga piłki ręcznej. Każdy chciałby wystąpić w tym spotkaniu i przeciwko takim zawodnikom. Jak na nich patrzę, to widzę bombardierów. Na pewno to ciężki rywal, ale z takimi drużynami warto grać, by łapać doświadczenie. Wychodzimy z nastawieniem walki i już nie możemy się doczekać tego meczu" - przyznał Malcher, cytowany na stronie polskiej federacji.

Bramkarz biało-czerwonych ma złamany paliczek palca małego, ale...

"Jest zgoda na grę, więc nie jest to groźna kontuzja. Mam nadzieję, że powalczę jeszcze w tym turnieju" - dodał.

W wygranym meczu z Japonią (26:25) z dobrej strony zaprezentował się jego dotychczasowy zmiennik Adam Morawski, który został uznany najlepszym (MVP) zawodnikiem pojedynku. Jego interwencja w ostatniej akcji zapewniła Polakom sukces.

"W pierwszej połowie zagraliśmy bardzo słabo, ale w drugiej wyszliśmy bardziej skoncentrowani i mieliśmy więcej szczęścia. Gdybym nie odbił ostatniej piłki, na pewno nie byłby to udany wieczór. Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa i dobrze, że się udało. Myślę, że da nam ono trochę sił. W szatni padają zarówno ciepłe, jak i gorzkie słowa. Trener chce nam dużo powiedzieć, sami chcemy to usłyszeć, bo cały czas uczymy się gry na światowym poziomie" - zauważył zawodnik Orlen Wisły Płock.

Jego zdaniem kolejni przeciwnicy - "Trójkolorowi" - to faworyci mistrzostw.

"Na ich tle musimy pokazać się z jak najlepszej strony. Obiecuję, że będziemy walczyć przez pełne 60 minut. Często nam się nie udaje, ale dajemy z siebie wszystko. Staramy się, bo gramy dla polskiej reprezentacji" - zaznaczył.

Spotkanie Francja - Polska w Nantes w czwartek o godz. 17.45.