W styczniu 2017 roku MKOl oficjalnie poinformował, że u złotego medalisty w podnoszeniu ciężarów w kat. 94 kg z igrzysk w Pekinie w 2008 roku Kazacha Ilji Iljina po ponownym badaniu pobranych wtedy próbek wykryto zabroniony środek stanozolol. Wcześniej stracił także złoty medal wywalczony cztery lata później w Londynie.

Po ujawnieniu dopingu u Kazacha MKOl polecił Międzynarodowej Federacji Podnoszenia Ciężarów (IWF) zmienić w protokołach nazwiska medalistów. Pomimo tego Kołecki dotychczas nie otrzymał żadnego oficjalnego potwierdzenia, że został mistrzem olimpijskim.

Na razie zmiana została dokonana tylko w dokumentacji IWF. Mnie o tym nikt formalnie nie zawiadomił. Takiej informacji nie ma także w Polskim Związku Podnoszenia Ciężarów. Także nikt się do mnie dotychczas nie zwrócił o zwrot srebrnego krążka. Spokojnie czekam, gdyż sądzę, że po rozpatrzeniu wszystkich spraw, a jest ich we wszystkich dyscyplinach ponad setka, MKOl być może zorganizuje uroczyste wręczenie - powiedział były prezes PZPC.

Kołecki będzie piątym Polakiem, który zdobył olimpijskie złoto w podnoszeniu ciężarów. Przed nim na najwyższym stopniu olimpijskiego podium stawali Ireneusz Paliński, Waldemar Baszanowski, Zygmunt Smalcerz i Adrian Zieliński.

W połowie sierpnia 2016 roku IWF ujawniła, że podczas igrzysk w Pekinie na dopingu został przyłapany Rosjanin Dmitrij Łapikow, który w kat. 105 kg uplasował się na trzeciej pozycji. Rosjanin uzyskał w dwuboju 420 kg, taki sam rezultat miał Marcin Dołęga, który miejsce na podium przegrał minimalnie wyższą wagą ciała.

Polak po weryfikacji jest już na trzeciej pozycji oficjalnych rezultatów igrzysk, ale potwierdzenia ze strony IWF - tak, jak Kołecki - jeszcze nie otrzymał.

W podobnej sytuacji jest także Tomasz Zieliński, który w Londynie w 2012 roku w kat. 94 kg zajął 9. miejsce. Sześciu rywali, którzy uplasowali się przed nim, zostało po ponownych badaniach przyłapanych na dopingu i zostali zdyskwalifikowani. W tej sytuacji złotym medalistą zostanie Irańczyk Saeid Mohammadpour, który na pomoście był piąty. Srebrny medal przypadnie ósmemu w konkursie Kimowi Min-Jae z Korei Południowej, a brązowy Zielińskiemu.

Nadal nie ma ostatecznego werdyktu w sprawie dopingu wykrytego podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro u Tomasza Zielińskiego, a wcześniej w Polsce, na zgrupowaniu, u mistrza olimpijskiego z Londynu w kat. 85 kg Adriana Zielińskiego. U obu braci wykryto nandrolon, obaj zostali w trybie natychmiastowym usunięci z reprezentacji.

Sprawa starszego z braci Adriana była rozpatrywana przez panel dyscyplinarny komisji do zwalczania dopingu w sporcie. W połowie stycznia prace zakończono, Zielińskiego uznano winnym, jego argumentom o tym, że środek dostał się do organizmu bez jego wiedzy, nie dano wiary. Zawodnik został ukarany czteroletnią dyskwalifikacją.

To oznacza, że Zieliński, który w marcu skończy 28 lat, chyba zakończy karierę. Nie będzie miał bowiem szans na start w Pekinie w 2020 roku, choć jego dyskwalifikacja zakończy się wcześniej. Aby wystartować w Japonii, mistrz z Londynu musiałby wcześniej sprawdzić się w zawodach rangi mistrzowskiej. A takich przed Tokio już nie będzie.

Jak poinformował przedstawiciel prawny Zielińskiego mecenas Łukasz Klimczyk, jego klient złoży w najbliższych dniach odwołanie od decyzji panelu. Dopiero teraz, gdyż na uzasadnienie orzeczenia czekano prawie dwa miesiące.

Także sprawa dopingu wykrytego u Tomasza Zielińskiego w Rio nie jest jeszcze zakończona. Postępowanie prowadzi IWF, brak informacji o jego przebiegu.