Oto nasz wojownik. Przynajmniej znów się uśmiecha. Poczekamy prawdopodobnie do jutra z decyzją czy będzie on kontynuować jazdę - napisała w poniedziałek rano niemiecka grupa. Zamieściła też zdjęcie Majki, na którego twarzy widać delikatny uśmiech. Lider ekipy ma zabandażowane łokcie i kolana.

W niedzielę Polak uczestniczył w kraksie na 70. kilometrze etapu do Chambery. Mocno poraniony nie był w stanie dogonić głównego peletonu, ale ambitnie kontynuował jazdę. Dotarł do mety z ponad półgodzinną stratą razem z towarzyszącym mu na ostatnich kilometrach Michałem Kwiatkowskim (Sky), a bezpośrednio z mety został przewieziony do szpitala. Rzecznik zespołu Ralph Scherzer przyznał, że Majka chce kontynuować ściganie.

Tego dnia wieczorem Majka zamieścił na Facebooku następujący wpis: Jestem już po prześwietleniach i konsultacjach z lekarzami oraz drużyną. Na szczęście nic sobie nie złamałem, ale jestem mocno podarty. Teraz jadę do hotelu i jutro podejmiemy ostateczną decyzję, co do mojego dalszego udziału w Tour de France. Dziękuję bardzo za pomoc Michałowi Kwiatkowskiemu, który pomógł mi na ostatnich 20 kilometrach dojechać na kole do mety. Chłopaki z drużyny też bardzo mi pomogli, czekając na mnie po upadku - dziękuję! Chyba po raz pierwszy płakałem na rowerze z bólu.

Oprócz Majki wypadkom uległo jeszcze dwóch kolarzy, którzy przed niedzielnym odcinkiem zajmowali miejsca w czołowej dziesiątce - Brytyjczyk Geraint Thomas (Sky) oraz Richie Porte (BMC). Ich obrażenia są jednak na tyle poważne, że musieli się wycofać z rywalizacji.

Poniedziałek będzie dniem przerwy w wyścigu, a później uczestników czekają dwa łatwiejsze, płaskie etapy.