Murawa naprawdę przeszkadzała Polakom
Franciszek Smuda pracę z reprezentacją rozpoczął w... piaskownicy. Na beznadziejnie przygotowanej murawie stadionu Legii przegraliśmy z Rumunią 0:1. Na zdjęciach, które zrobili nasi fotoreporterzy, oprócz graczy i piłki, widać było rozpryskujące się tumany piachu.
- Smuda planuje zmiany w składzie
- Jeleń kontuzjowany. Wyjechał ze zgrupowania
- Rybus nie zagra w derbach stolicy
- Lech Poznań pokonał Ruch Chorzów 3 do 1
- Tak europoseł zagrzewał się przed meczem
- Polska drużyna U-19 dalej walczy o Euro
- Piłkarz będzie grał z hełmem na głowie
- Polskie akcenty w reprezentacji Kanady
- Mecz Polska-Kanada: PZPN kontra kibice
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 0°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dlaczego boisko przy Łazienkowskiej było w tak fatalnym stanie, pozostaje zagadką. Narzekali na to nie tylko Polacy, ale też Rumuni. Goście mimo zwycięstwa wyjeżdżali z Warszawy wściekli, bo aż trzech ich zawodników odniosło na Legii kontuzje.
Najbardziej na piaszczystą murawę wściekły był jednak Sławomir Peszko. Pomocnik reprezentacji Polski mógł przesądzić o naszym zwycięstwie, ale w ostatnich minutach meczu zaprzepaścił dwie doskonałe sytuacje. Pierwszym razem w oddaniu strzału przeszkodził mu właśnie piach.
"Naprawdę nie rozegraliśmy złego meczu, ale ciężko było strzelić gola, kiedy piłka co chwilę stawała w piachu" - denerwował się po meczu debiutant Patryk Małecki.
Bardziej doświadczeni od wiślaka piłkarze też narzekali na stan murawy stadionu przy Łazienkowskiej. "Wiadomo, że boisko było takie same dla nas i dla Rumunów, ale trzeba powiedzieć głośno, że tam nie dało się grać" - powiedział Michał Żewłakow. "Nie krytykujcie nas zbytnio, bo mecz nie wyglądał aż tak źle. Mieliśmy kilka sytuacji, atakowaliśmy z rozmachem, dużo było gry kombinacyjnej. W następnym spotkaniu powinno być lepiej" - obiecał kapitan naszej reprezentacji.
Oczy wszystkich kibiców skierowane były w sobotę nie tyle na piłkarzy, ile na nowego selekcjonera Franciszka Smudę. Franz żył meczem, stojąc na skraju strefy, w której mogą się poruszać trenerzy. Kiedy kibice na Legi zaczęli skandować: "Franek Smuda czyni cuda", trener w charakterystyczny dla siebie sposób odchylił się do tyłu, zacinął pięści i wygiął się w pasie.
"Przed meczem wyszedłem na boisko i od razu wiedziałem, że nie będzie łatwo" - powiedział selekcjoner. "Murawa przeszkadzała grać tak, jak sobie założyliśmy. Trzy razy wychodziliśmy w sytuacji sam na sam. Peszko przez tę murawę poślizgnął się i strzelił goleniem. Przegraliśmy po przypadkowym golu. Mimo porażki jestem zadowolony z postawy piłkarzy. Teraz rozpoczynamy selekcję przed Euro 2012. Nadal będę szukać najlepszych piłkarzy" - zapowiedział Smuda.
Rzeczniczka PZPN Agnieszka Olejkowska nie umiała wyjaśnić, dlaczego kadra musiała grać na tak kiepskiej murawie. "Taka była decyzja zarządu PZPN" - mówiła do znudzenia.
>>> Czytaj dalej...


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!