Polska piłka nie ma ani marki, ani perspektyw
Z roku na rok kurczy się polski rynek piłkarski. Przeprowadzanych jest coraz mniej transferów. Nasza liga przestaje być atrakcyjna nawet dla obcokrajowców o bardzo przeciętnych umiejętnościach. Nie ma więc zysków ze źródła, które napędza koniunkturę futbolową w większości innych państw. Tu na głowę biją nas nie tylko kraje zachodnie, ale także Ukraina czy Czechy.
- Lechia Gdańsk testuje nowych piłkarzy
- Bakero podpisał kontrakt z Polonią
- On byłby lepszy od Boenischa
- Na meczu z Kanadą może być 10 tys. kibiców
- Nowi piłkarze w Arce Gdynia
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Weźmy pod uwagę transfery zagraniczne - do Polski oraz z Polski. Z danych, którymi dysponuje PZPN, wynika, że w zeszłym roku do naszego kraju przyjechało 443 piłkarzy, zarówno obcokrajowców, jak i osób z polskim paszportem. W tym roku przyjechało nieco mniej - 429. To i tak wzrost o 50 proc. wobec sytuacji w 2004 r., ale - jak zaznaczają działacze - ten wzrost po pierwsze został już zahamowany, a po drugie liczba transferów nijak się ma do ich "jakości".
Najwięcej piłkarzy w obecnym roku przybyło z Ukrainy (76), Niemiec (53), Nigerii (25) oraz Czech (23). To wcale jednak nie znaczy, że jesteśmy atrakcyjnym krajem docelowym dla Niemców czy Ukraińców. W polskiej ekstraklasie gra raptem jeden Niemiec. Kilku występuje w niższych klasach rozgrywkowych. Reszta imigrantów z Niemiec to w większości Polacy, głównie amatorzy, którzy wrócili do kraju z pracy zarobkowej.
Podobnie jest w przypadku transferów z Anglii (11).
Gdy weźmiemy pod uwagę transfery z krajów silnych piłkarsko, do których Polacy nie jeżdżą dorywczo pracować, liczby nie są już tak imponujące. Z Brazylii w tym roku przyjechało do nas dwóch zawodników, z Hiszpanii - czterech, a z Włoch - ośmiu. Polski kierunek wybrali za to gracze z wielu bardziej egzotycznych krajów. W 2009 r. trafili do nas zawodnicy m.in.: z Azerbejdżanu, Chin, Gruzji, Gwinei, Indii, Izraela, Jemenu, Kanady, Kazachstanu, Kenii, Malty, Maroka, Mołdawii, Tadżykistanu, Tanzanii czy Uzbekistanu. Ale i tak w o wiele mniejszej liczbie niż polscy amatorzy, którzy wracali do kraju.
"Wystarczy spojrzeć na wyniki naszej reprezentacji. Jesteśmy mniej atrakcyjnym krajem docelowym niż jeszcze kilka lat temu" - powiedział nam Grzegorz Bednarz, menedżer piłkarski.
Ciekawie przedstawia się zestawienie klubów, do których piłkarze wyjechali z Polski w 2008 r. PZPN zarejestrował w tamtym roku 962 transfery za granicę (w tym - już tylko 749). Jednak tylko 36 piłkarzy wyjechało do pierwszoligowych klubów. To 3,7 proc. I raczej to nie były, powiedzmy, zespoły z górnej półki. Do takich można zaliczyć jedynie Lazio, HSV, Herthę, Timisoarę, Auxerre, Dynamo Moskwa czy Dynamo Bukareszt. W gronie tych 36 pierwszoligowych klubów znalazły się za to m.in. gruziński Mglebi Zugdidi, irański Payam Khorasan czy irlandzki St Patrick's Athletic oraz kilka przeciętnych firm, takich jak: Academica, Pacos, Vejle, Rijeka, Żalgiris, Brann czy Sion.
czytaj dalej











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!