Dziennik.plPiłka nożna

Sobota, 26 maja 2012

Imieniny: Filipa, Pauliny, Eweliny

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 21°C

"U nas młody piłkarz nie może się poskarżyć"

2009-11-25 | Ostatnia aktualizacja: 20:49 | Komentarze: 0 | skomentuj

Tomasz Wałdoch raczej nie oddałby swojego nastoletniego syna pod opiekę polskiemu trenerowi w Polsce. Wychodzi z założenia, że to za duże ryzyko. A to czyni z niego idealnego asystenta dla Franciszka Smudy, który wiele lat pracował w Niemczech i jest zapatrzony w tamtejszych szkoleniowców, ich pracę, organizację, zarządzanie klubami - we wszystko to, czym różni się ich piłka od naszej.

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Wałdoch ma podobne poglądy. I za nic w świecie ich nie zmieni. "Mnóstwo boisk, urozmaicone treningi prowadzone przez zawodowych szkoleniowców i asystentów, rozbudowana sieć skautingu, wszelkiego rodzaju specjaliści, pomoc dla juniorów, sprzęt wymieniany co roku. A wszystko dokładnie zaplanowane. Wrosłem w ten system" - uśmiecha się Wałdoch. "Nie wiem, jak to wygląda w Polsce. Wkrótce się dowiem, ale tym, którzy będą debatować nad polską piłką, poradziłbym, aby skorzystali z niemieckiego wzoru".

Wałdoch wciąż się uczy. Ambicje ma spore, ale brakuje mu jeszcze kilku licencji trenerskich. Podobno kwestia czasu. "Jeżdżę na wykłady, na szczęście nie mam daleko do szkoły w Kolonii. Jest ciężko. Człowiek prawie całe życie ruszał nogami, a teraz dla odmiany musi ruszać głową. Nie wszystko rozumiem, ale daję radę" - śmieje się. "Muszę też zaliczać praktyki. Część z nich załatwiam sobie na miejscu, bo podpatruje Feliksa Magatha".

Polak od kilku lat szkoli juniorów w Schalke Gelsenkirchen, klubie, w którym zakończył piłkarską karierę. Czym Schalke różni się od innych dużych niemieckich klubów? Praktycznie niczym. Ale już między nim a na przykład Wisłą Kraków jest przepaść. "U nas piłkarz, nawet ten nastoletni, nie ma prawa myśleć o tym, że czegoś mu brakuje. Bo klub daje mu niemal wszystko, czego zawodnik potrzebuje do rozwoju. Oferujemy dojazdy na trening. Pod dom juniora podjeżdża bus i zawozi go do klubu. Wieczorem robi rundę w drugą stronę. Współpracujemy z miejscowymi szkołami, internatem. Mamy kilka boisk treningowych, sztucznych i trawiastych. Wszystko mu zapewniamy" - zapewnia Wałdoch.

Polscy trenerzy narzekają, że młodzi piłkarze nie traktują poważnie swoich obowiązków - działają w myśl zasady, którą selekcjoner młodzieżowej reprezentacji Andrzej Zamilski streścił tak: "godzina treningu, shower, żel na głowę, fajrant i zabawa". Młodzi Niemcy też lubią się pobawić, oczywiście. Tylko jakoś tak się składa, że więcej trenują. "Młodzi w Niemczech mają te same problemy co w Polsce. Też lubią się bawić, pograć na PlayStation. Trenerzy nie mają na to wpływu. Piłkarzy nikt za to nie karze, dajemy im wolną wolę. Niemcy wychodzą z założenia, że narzucony odgórnie reżim niewiele daje" - mówi Wałdoch. "Tutaj młodzi sami muszą być świetnie zorganizowani. Do popołudnia mają lekcje, potem przyjeżdża po nich bus, mają półtorej godziny treningu i odwozimy ich z powrotem. I tak w poniedziałek, wtorek, czwartek i piątek, a w niedzielę mecz. Czasami również w środę i sobotę jest jakiś trening albo sparing. Wszystko jak w zegarku. To wymaga od juniorów organizacji i samodyscypliny".

czytaj dalej

Daniel Rupiński
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«