Dziennik.plPiłka nożna

Sobota, 26 maja 2012

Imieniny: Filipa, Pauliny, Eweliny

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 21°C

Nasi piłkarze się nie ubezpieczają

2009-12-08 | Ostatnia aktualizacja: 20:57 | Komentarze: 0 | skomentuj

W Anglii, Niemczech czy Francji zawodnicy ubezpieczają się na wypadek kontuzji ręki albo nogi, a kluby na wypadek spadku czy konieczności wypłaty premii za mistrzostwo. W Polsce często nie wychodzi się poza obowiązkowe ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków.

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Nogi Cristiano Ronaldo zostały ubezpieczone na 100 mln euro, ręce bramkarza Ikera Casillasa na 7,5 mln euro. To oczywiście jedne z najbardziej spektakularnych przypadków, ale w zachodnich klubach ubezpieczenie od kontuzji czy innych nieprzyjemnych zdarzeń, jest powszechne. Można się ubezpieczyć od "krytycznej choroby", spadku dochodów czy nawet depresji. Jeszcze bogatsza oferta kierowana jest do klubów. Coraz większa konkurencja wśród firm ubezpieczeniowych powoduje, że kluby Bundesligi czy Premier League ubezpieczają się niemal od wszystkiego, co może spowodować straty finansowe dla klubu. Nawet od wrzucenia racy na boisko.

Działacze ci nie pomogą

"Niedawno podpisaliśmy umowę ze Stowarzyszeniem Piłkarzy Profesjonalnych (PFA), liczącym ponad cztery tysiące członków. Ogólnie mówiąc, umowa obejmuje kompleksowe ubezpieczenie medyczne i personalne, w domu, podróży i pracy. Dla nas to standard" - powiedział nam jeden z przedstawicieli brytyjskiej firmy Heath Lambert.

Zachodnie kluby przywiązują tak dużą wagę do bezpieczeństwa swoich piłkarzy, że FIFA musiała wymusić na nich podpisanie dokumentu, który mówi, iż zrezygnują z jakichkolwiek akcji prawnych przeciwko międzynarodowej federacji, jeśli ich zawodnik dozna kontuzji podczas mistrzostw świata. Jak jest w Polsce? Źle, ale powoli coraz lepiej.

"O tym, jak to bywa ze świadomością ubezpieczeniową, świadczy choćby przygotowywany przez nas niedawno program dla grupy młodych piłkarzy, jak pamiętam z jednego z trzecioligowych zespołów" - mówi DGP Michał Modrzewski z firmy brokerskiej RBK & Partners. "Na wstępie poprosili, żeby w proces tworzenia ofert nie włączać ich działaczy klubowych. Stwierdzili, że nie ma szans, żeby to klub pomógł im w przygotowaniu jakiegokolwiek przemyślanego produktu ubezpieczeniowego. Skrzyknęli się i zapłacili za polisy z własnej kieszeni. Można zatem powiedzieć, że świadomość rośnie…"

czytaj dalej

Daniel Rupiński
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«