"W polskiej lidze przydałby się Chińczyk"
W Legii są piłkarze, którzy nie są przyzwyczajeni do porozumiewania się na boisku. Niektórych nawet na treningach głośne mówienie dużo kosztuje, bo są tacy, a nie inni, a przecież podczas meczu to niezwykle ważne. Trochę mnie dziwi, że muszę takich rzeczy pilnować w profesjonalnej drużynie - mówi trener Legii Jan Urban.
- Oto plany kadry Smudy na najbliższe miesiące
- Mucha jednak zostaje w Legii
- W Polsce piłkarze zarabiają za dużo
- Chińczyk zagra w Legii Warszawa
- Kadra Smudy woli grać na lodzie niż w błocie
- Obrońca Legii: Od roku nie zarabiam
- Stracony sezon snajpera Legii
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
MAŁGORZATA CHŁOPAŚ: Bardzo ostro traktuje pan ostatnio piłkarzy. To taka rola złego policjanta, bo po dobroci się nie da?
JAN URBAN*: Jestem zły, bo krzyczę na treningach? Bez przesady. Od zawsze potrafię opieprzyć i rzucić coś dosadnie. Ale kończy się trening i jest po sprawie. Jestem zdania, że trzeba
próbować różnych form zachowań. Ostatnio mówię ostrzej, ale nikomu nie ubliżam, a do moich piłkarzy mam szacunek. Jasne, jak ktoś jest delikatny, to może się obrazić: a bo trener na mnie
krzyczy. To co, lepiej, żeby obgadywał za plecami? Ja tak nie chcę. Mówię, co myślę, dla ich dobra.
Ufa pan piłkarzom tak samo mocno jak wtedy, kiedy zaczynał pan pracę w Legii?
To supergrupa zawodników, do żadnego z nich nic nie mam. Interesuje mnie tylko to, co robią, kiedy jesteśmy razem, natomiast nie chcę wgłębiać się w ich życie pozaboiskowe, choć czasami
trzeba by było, bo słyszy się różne rzeczy. Rozmawiam z zawodnikami i słucham, co mają do powiedzenia. Z reguły im ufam. Jeśli ktoś kłamie, prędzej czy później wpadnie i będzie miał
problem, bo zacznę wierzyć tym, którzy mnie o takim czy innym zachowaniu informują. Piłkarzom się to nie opłaca. Na pewno jestem dużo ostrożniejszy i bardziej wymagający niż na samym
początku. Kiedy objąłem Legię, miałem pełne zaufanie do drużyny i tego, jak piłkarze podchodzą do swoich obowiązków. Ale moja ostrożność wzrosła, bo wydarzyły się pewne sytuacje,
które nie powinny mieć miejsca.
Hiszpańskich piłkarzy nie musiał pan pilnować?
Polaków trzeba bardziej zachęcać do pełnego zawodowstwa, często brakuje im systematyczności. Zachodni zawodnik jest bardziej świadomy tego, że kariera jest krótka, dlatego trzeba to
wykorzystać sportowo i finansowo. W krajach, które mają dłuższe demokracje niż nasza, od małego wpaja się dzieciom, że praca to coś niezmiernie ważnego w planowaniu przyszłości. U nas
wciąż jeszcze czuć naleciałości z komuny, kiedy o pracę nie trzeba się było martwić, nadal zdarzają się dość mocne układy. Ale to się powoli zmienia.
Skoro jesteśmy przy pracy - takich ciężkich treningów jak w Mijas Legia jeszcze z panem nie miała?
Szukamy lepszego sposobu na przygotowanie drużyny do rundy rewanżowej, ale nie dlatego że poprzednio funkcjonowało to źle. Legia nigdy nie ugięła kolan przed rywalami, jeśli chodzi o aspekt
fizyczny. Owszem, rok czy dwa lata temu nie byliśmy po zimie w najlepszej formie szybkościowej i wtedy sam przyznałem, że gdzieś został popełniony błąd. Teraz szukamy po prostu nowych
rozwiązań, a czas pokaże, czy było to dobre. Podejmujemy świadome ryzyko.
czytaj dalej











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!