Legia Warszawa - Odra Wodzisław; piątek, godzina 18.15
Piłkarze Jana Urbana zrobią wszystko, by zmazać plamę po porażce z Lechem w Poznaniu. Zwłaszcza, że u siebie nie stracili jeszcze nawet punktu. Odra ostatnio wygrała ważny mecz z Ruchem Chorzów. Ale wciąż jest to ligowy średniak, by nie powiedzieć słabeusz. Zespół, który na Łazienkowskiej za wielki sukces uznałby zdobycie jednego punktu.

Ruch Chorzów - GKS Bełchatów; piątek, godzina 19.00
Mecz dwóch drużyn pogrążonych w kryzysie. Ruch wygrał co prawda ostatnio w Pucharze Ekstraklasy, liga to jednak rozgrywki dużo większego kalibru. A tu, mimo chwilami niezłej i ofensywnej gry, chorzowianie od siedmiu gier wygrać nie potrafią. W jeszcze sytuacji znajduje się jednak wicemistrz Polski z Bełchatowa, który ostatnio dał się upokorzyć słabiutkiej Polonii Bytom. Trener Lenczyk, który wiele pięknych lat spędził także w Chorzowie, zapowiadał grę o mistrzostwo Polski. Tymczasem jego zespół plącze się w środku tabeli. Piątkowy mecz to chyba ostatnia szansa, by Bełchatów wreszcie się obudził.

Jagiellonia Białystok - Zagłębie Lubin; piątek, godzina 19.00
Mistrz Polski gra coraz słabiej. W zespole jest nie najlepsza atmosfera. Najlepsi piłkarze są w konflikcie z trenerem Michniewiczem. Tymczasem Jagiellonia na własnym boisku konsekwentnie punktuje. Ambitni pikarze z Podlasia, niesieni hasłem "bij mistrza", mogą zagrać na maksimum swych możliwości. Dlatego, choć przed sezonem wydawałoby się to niemożliwe, w spotkaniu tych zespołów ciężko jest wskazać faworyta.

Zagłębie Sosnowiec - Korona Kielce; piątek, godzina 19.00
Piłkarze z Kielc po słabszym początku sezonu, ruszyli w pogoń za Wisłą i Legią. Korona, ogrywając Ruch i ŁKS, pokazała, że nie lekceważy już słabszego piłkarsko rywala na jego boisku. Zagłębie nie może więc liczyć na taryfę ulgową, piłkarze Zielińskiego wyjdą zapewne na boisko odpowiednio skoncentrowani. A zawodników z Sosnowca do dziś nawiedza w snach postać Dawida Jarki. Gdyby nie młody napastnik, beniaminek mógł sprawić w Zabrzu niespodziankę. Być może teraz w roli kata Zagłębia wystąpi bramkostrzelny Marcin Robak.

Dyskobolia Grodzisk Wlkp. - Lech Poznań; piątek, godzina 20.45
Derby Wielkopolski i zarazem spotkanie zespołów będących na fali. Dyskobolia wygrała w Lubinie na boisku mistrza Polski, Lech zaś w poprzedniej kolejce pokonał ku uciesze fanów z liderującą wówczas w tabeli Legią Warszawa. Dyskobolia od lat ma opinie zespołu dobrego jak na polskie warunki i zbyt mizernego na europejskie puchary. Lech wydaje się najmocniejszy od kilku sezonów, a Marcin Kikut i Marcin Zając znajdują się w życiowej formie. Pojedynki tego drugiego z Jarosławem Latą mogą być ozdobą piątkowego wieczoru.

Cracovia Kraków - Wisła Kraków; sobota, godzina 16.00
Tym spotkaniem będzie w sobotnie popołudnie żył cały Kraków. W poprzednim sezonie doszło do wydarzenia bez precedensu. Cracovia na koniec rozgrywek zajęła 4. pozycję i wyprzedziła w tabeli dużo bardziej renomowanego sąsiada. W tym sezonie raczej nie dojdzie do powtórki z rozrywki. W Wiśle idzie ku lepszemu: zespół lideruje tabeli, gra pięknie i ofensywnie, w sobotę spróbuje pokazać kto zdecydowanie rządzi w Krakowie. Ale Cracovia, choć słabsza niż przed rokiem, wciąż niemal wszystkie punkty zdobywa u siebie.

Polonia Bytom - Widzew Łódź; sobota, godzina 17.00
Kto by się spodziewał, że biedna Polonia Bytom po 10 kolejkach będzie nad strefą spadkową. Beniaminek ze Śląska wygrał już z mistrzem, wicemistrzem i czwartą drużyną ubiegłego sezonu. Co więcej, w tych meczach nie stracił nawet bramki. W Widzewie zaś kryzys trwa. Zespół przegrał w Białymstoku, a podczas derby miasta nie potrafił udźwignąć roli faworyta. Mający być lekiem na całe zło Grzegorz Piechna zamiast zdobytymi golami wsławił się na razie uderzeniem łokciem rywala. Porażka łodzian może na dłuższy czas zepchnąć ich do strefy spadkowej. Bo jak nie odebrać punktów Polonii, to komu?

ŁKS Łódź - Górnik Zabrze; sobota, godzina 17.00
Nowy trener gospodarzy - Mirosław Jabłoński - miał wreszcie dwa tygodnie, by poznać swych zawodników i popracować nad ustawieniem taktycznym. Dotychczas łodzianie swymi występami tylko zniechęcali kibiców do chodzenia na mecze. Teraz mają grać ładniej, skuteczniej i zapewnić sobie spokojne utrzymanie w lidze. Ale w sobotę staną przed dość trudnym zadaniem. Jeszcze wiosną tego roku Górnik rozpaczliwie obronił się przed spadkiem. Teraz sponsorowany przez Allianz zespół stopniowo pnie się w górę tabeli. Ma już dwóch kadrowiczów, a media w całej Polsce dopominają się o trzeciego. Dawida Jarkę, który w 10. meczach 10 razy umieszczał piłkę w siatce. Do tego Hajto i Kiżys, którzy do Zabrza przeszli właśnie z ŁKS-u i znają rywala jak własną kieszeń. To goście będą w tym meczu faworytem.