Latem Damian Seweryn nie wiedział, co robić. Po tym jak odszedł z Górnika Zabrze miał kilka ofert gry z kraju i zagranicy. Doświadczony piłkarz zastanawiał się, jaką opcję wybrać. W końcu zdecydował się na niekonwencjonalne rozwiązanie. "Poradziłem się wróżki" - wyznaje "Faktowi".

Wróżka Marzena z Poznania rozłożyła przed sobą karty tarota i zaczęła przepowiadać zawodnikowi przyszłość. "Dokładnie pamiętam, co zobaczyła w kartach. Powiedziała, że mam zostać w Polsce i że mój czas nadejdzie po moich urodzinach. To niewiarygodne! Ale dziś, jak przypominam sobie jej słowa, to wszystko się sprawdza" - mówi Seweryn.

Rzeczywiście napastnik Odry przeszedł w ostatnich tygodniach zadziwiającą metamorfozę. Na początku sezonu zupełnie mu nie szło. Grał mało i słabo. Wszystko, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zmieniło się po... urodzinach piłkarza. "Moje urodziny są 30 września. Dzień później w Odrze zmieniono trenera.

Mariusza Kurasa zastąpił Janusz Białek. 2 października graliśmy w pucharze ekstraklasy z Polonią Bytom. Wygraliśmy 6:1, a mnie grało się wybornie. Parę dni później strzeliłem gola w ligowym meczu z Ruchem, a potem w pucharowym z Zagłębiem Lubin" - opowiada jednym tchem Seweryn.

Trener Białek przesunął Seweryna z pomocy do ataku i w Odrze piłkarz należy ostatnio do najlepszych. Wróżka mówiła prawdę...