"Miała być Kasia, a wyszedł Ebi" - opowiada pani Jadwiga w swoim domu w Aleksandrowie. "Synowa i Włodek spodziewali się córki, a przyszedł na świat chłopak" - wyjaśnia. "Ja uprawiałam siatkówkę, ale wiadomo, że dla chłopaka fajniejsza jest piłka nożna. Tak było w naszej rodzinie od zawsze. Nie tylko Włodek grał w piłkę, dziadek oraz Mariuszek, starszy brat Ebiego, również. Właśnie z mężem pani Jadwigi, Ebi pierwszy raz w życiu kopnął <biedronkę>. To było w domu, jak miał dwa lata" - wspomina babcia Ebiego.

"Bramką był fotel. Ebi od początku celnie kopał, bo niczego nie tłukł. Później wraz z dziadkiem i tatą przenieśli się na podwórko przed domem. To była ich ulubiona i właściwie jedyna zabawa" - wspomina pani Jadwiga. W wieku pięciu lat Ebi wyjechał z mamą i tatą do Niemiec, bo wtedy Włodzimierz Smolarek grał już w Eintrachtcie Frankfurt. Dwa lata później rodzina przeniosła się do Rotterdamu, a Ebi wraz z bratem trafił do piłkarskiej szkółki Feyenoordu. "Mariuszek przerzucił się później na tenis. Ebi dalej biegał za piłką" - dodaje babcia.

Euzebiusz robił to z coraz większym powodzeniem, aż wreszcie w minioną sobotę najmłodszy z rodu Smolarków został bohaterem narodowym. Po zdobyciu pierwszej bramki, kiedy schodził do szatni na przerwę, rzucił do telewizyjnej kamery: "Cześć, babcie!". Dobrze wiedział, że te oglądają każdy jego mecz, który jest transmitowany. "Aż się rozpłakałam" - przyznaje się pani Jadwiga.

"Mnie zatkało, zaczęłam więc skakać z radości" - dodaje pani Apolonia, która mieszka za Warszawą koło Stoczka. "Pękałam z dumy. Wszyscy zauważyli, jak Ebi po strzeleniu pierwszego gola pocałował palec. "Bo nosi na nim złoty sygnet, który dostał od nas na osiemnastkę" - wyjaśnia babcia Smolarkowa.

Ujawniła "Faktowi" także jeszcze jeden przedmeczowy rytuał swojego wnuka. "Nigdy nie goli wtedy bródki, bo mówi, że to przyniosłoby mu pecha" - zdradza. Zaraz po meczu w Chorzowie wspaniałego występu pogratulował Ebiemu tata Włodzimierz. "On jest lepszy od mnie" - powiedział. "Tata przesadza" - odparł Euzebiusz. "On jest przecież medalistą mistrzostw świata. Ja też chciałbym odnieść taki sukces" - podkreślił.

"A ja chciałabym prawnuka piłkarza" - śmieje się pani Jadwiga. "Ebi to strojniś i pedancik, zawsze jest wypachniony i elegancki. Kiedy mi przedstawi kandydatkę na żonę, to będę ją musiała dobrze prześwietlić" - dodaje. Na razie Ebi pokazał babci jedynie zdjęcie uroczej Holenderki. "Nic więcej nie powiem" - uprzedza jednak pytania babcia Jadzia.