Beenhakker złapał kadrowicza na... Rodos
"Jestem bardzo zaskoczony. Kiedy zobaczyłem, że w telefonie wyświetla mi się numer Leo Beenhakkera, byłem w szoku. Naprawdę żal mi Kuby Błaszczykowskiego" - mówi Łukasz Piszczek, którego w trybie awaryjnym ściąga do Bad Waltersdorf trener. Piszczek dołączy do kolegów na trzy dni przed meczem z Niemcami. Na zgrupowanie doleci prosto z Rodos, gdzie był na wakacjach.
- Niech Niemcy się boją!
- Piłkarze modlili się za Agatę Mróz
- "Żyję z piłkarzami 24 godziny na dobę"
- Beenhakker: Chłopaki rwą się do gry
- Sprowokujcie Ballacka!
- Beenhakker skreślił sześciu kadrowiczów
- Dziś Beenhakker zdecyduje, kto nie jedzie na Euro
- Maria Kaczyńska obstawia 2:1 dla Polski
- Jakub Błaszczykowski nie zagra na Euro
- Tomaszewski: Piszczek może zaskoczyć nawet z plaży
- Kogo odstrzeli Leo?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kiedy Beenhakker dzwonił do Piszczka, ten... wylegiwał się właśnie na wyspie Rodos, korzystając z uroków urlopu. "Selekcjoner pytał mnie, co robiłem przez ostatnie tygodnie. Czy pracowałem nad formą, czy leniuchowałem" - mówi DZIENNIKOWI piłkarz.
Mimo że Piszczek nie znalazł się nawet w grupie 26 piłkarzy, którzy pojechali do Donaueschingen, to właśnie na niego postawił Beenhakker. "Trener chciał skrzydłowego, a ja właśnie na tej pozycji grałem w Hercie i reprezentacji" - tłumaczy tę decyzję sam piłkarz, który po telefonie od Beenhakkera od razu zadzwonił do rodziców i pochwalił się im, że jedzie na Euro.









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!