A my głupi myśleliśmy, że to nasza piłka jest chora! W Zimbabwe to się dopiero dzieje. Ostatnio przewodniczącą tamtejszej federacji piłkarskiej, panią Henriettę Rushway, oskarżono o to, że... sypia z reprezentantami kraju.
Cała afera pewnie uszłaby pani Rushway na sucho, gdyby nie fakt, ze reprezentacja Zimbabwe nie zakwalifikowała się na południowoafrykańskich mistrzostw. "Zawodnicy po seksualnych ekscesach byli zbyt zmęczeni, by dać z siebie wszystko na murawie" - sugerują dziennikarz.
Tak już na marginesie. Ulubieńcem wiecznie nienasyconej pani prezes był ponoć piłkarz Manchesteru City, Benjamin Mwaruwari.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|