Piłkarze wrócili. Tłumu kibiców nie było
Nasi piłkarze wrócili z Belfastu. Do meczu z San Marino będą się szykować na Śląsku. Na lotnisku w Pyrzowicach nie było wylewnych powitań i biało-czerwonych flag. Kibice, wściekli na kadrowiczów, nie pojawili się w hali przylotów. Piłkarze ze spuszczonymi głowami przemknęli do autokaru.
- Wiemy, na kim wzorował się Boruc
- Załuska i Fabiański walczą o miejsce w bramce
- Klęska w Belfaście. Gorzej być nie mogło!
- Beenhakker: To był fatalny mecz
- Zobacz, jak PZPN pozbędzie się Beenhakkera
- Minister sportu: Siedzę i płaczę
- Zobacz błędy Boruca i dramat Polaków
- Jeleń: Ten mecz to jakiś koszmar
- Wciąż możemy awansować na mundial
- Piłkarze Leo są w złym stanie psychicznym
- Bitwa polskich chuliganów z Irlandczykami
- Kapitan Polaków: Przepraszam kibiców
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>> Dni Beenhakkera są policzone
Podopieczni Leo Beenhakkera zamieszkają w tyskim hotelu Piramida. Na Stadionie Śląskim będą przygotowywać się do spotkania z San Marino. Mecz odbędzie się w środę na stadionie miejskim w Kielcach.
Tym razem w Pyrzowicach nie było tłumu fanów. Jednym z nielicznych kibiców był mieszkaniec Bytomia, który z synem przyjechał zrobić pamiątkowe zdjęcie. "Przeżyliśmy w sobotę jedno z największych upokorzeń jako polscy kibice. Mimo to zdecydowaliśmy się tu przyjechać" - powiedział.
"Zagraliśmy wczoraj słaby mecz, popełniliśmy wiele błędów, a po utracie trzech goli trudno myśleć o wygranej. To nie jest tak, że koledzy obwiniają o porażkę Artura Boruca. Kilka razy uratował nas w innych meczach, a zawsze jest tak, że wygrywa i przegrywa cała drużyna" - powiedział asystent Beenhakkera Rafał Ulatowski.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!