Iwan: Nie podoba mi się zachowanie Beenhakkera
"Moim zdaniem sytuacja wygląda następująco: Mario Been będzie od nowego sezonu trenerem Feyenoordu Rotterdam, a Leo Beenhakker dyrektorem sportowym. I nie ukrywam, że tak jak wielu Polakom, mnie również wcale się to nie podoba" - mówi DZIENNIKOWI były reprezentant Polski Tomasz Iwan.
- Skończyć z kawą w Rotterdamie
- Beenhakker ma w nosie kadrę
- Oto powód, dla którego PZPN nie zwolni Leo
- Leo: Lato pozwolił mi nie przyjść na zarząd
- Beenhakker znów zlekceważył PZPN
- Leo znów zagrał na nosie PZPN
- Leo z milionerem planuje swoją przyszłość
- Beenhakker podglądał młode dziewczyny!
- Beenhakker: Boruc wciąż jest najlepszy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Oglądał pan program w holenderskiej telewizji z Leo Beenhakkerem w roli głównej, zna pan język niderlandzki. O co pytali rodzimi dziennikarze selekcjonera reprezentacji Polski?
Tomasz Iwan: Proszę wejść do internetu, wpisać nazwę telewizji „TV Nos”, przetłumaczyć całą rozmowę i wyrobić sobie zdanie. Ja już takie mam. Moim zdaniem sytuacja wygląda następująco: Mario Been będzie od nowego sezonu trenerem Feyenoordu Rotterdam, a Leo Beenhakker dyrektorem sportowym. I nie ukrywam, że tak jak wielu Polakom, mnie również wcale się to nie podoba. Niby Beenhakker zarzeka się, że pracę w Feyenoordzie traktuje jako doradca non profit, trochę charytatywnie, ale nikt mu nie wierzy. Nawet holenderscy dziennikarze takie tłumaczenie skwitowali śmiechem.
Na czym pana zdaniem polega i będzie polegała praca Beenhakkera w Feyenoordzie?
W pewnym momencie padło stwierdzenie, że przyszłość pogrążonego w kryzysie sportowym i finansowym zespołu będą budowali Been i Beenhakker. Pierwszy przytaknął, drugi nic nie odpowiedział. Ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył. Ale prawda jest taka, że selekcjoner naszej kadry już ma masę ważnych obowiązków w klubie. Wkrótce będzie miał więcej. Z rozmowy z dziennikarzami wyłania się obraz Beenhakkera, który po kilku tygodniach doradzania w Feyenoordzie dziś doskonale orientuje się w księgowości, kwestiach sponsorsko-marketingowych i menedżerskich.
Mówi się, że na miesiąc przed dwoma meczami towarzyskimi w RPA Beenhakker zamiast oglądać reprezentantów w akcji będzie szukał piłkarzy, którzy latem mogliby wzmocnić Feyenoord.
Nie tylko. Wiem z wiarygodnego źródła, że ostatnio Beenhakker spotykał się z kilkoma sponsorami, którzy pomogliby klubowi wyjść z finansowego dołka. Rozmawiał między innymi z jednym z holenderskich potentatów na rynku komputerowym. To wszystko wymaga czasu, skupienia i poświęcenia. A przecież już jesienią Polskę czekają kluczowe mecze w eliminacjach do mundialu.
Oficjalnie PZPN z prezesem Latą na czele nie zgadzają się na żadną płatną współpracę Beenhakkera z Feyenoordem. Ale z drugiej strony nie mogą mu nakazywać, jak ma wykorzystywać swój wolny czas.
Beenhakker w programie przyznał, że nie wszyscy z działaczy PZPN go lubią i szanują. Bo ma inny paszport, bo mówi innym językiem i ma inną mentalność. Podkreślił jednak, że dobrze mu się współpracuję z Grzegorzem Latą i wciąż ma motywację do prowadzenia naszej reprezentacji. Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić, kiedy widzę, jak z tygodnia na tydzień Beenhakker coraz bardziej angażuje się w pracę w Feyenoordzie.










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!