Piłkarz umierał na meczu w Chorzowie
Dramat w meczu Młodej Ekstraklasy pomiędzy Ruchem Chorzów i Jagiellonią Białystok. Tylko błyskawiczna akcja lekarza zespołu gości i masażysty gospodarzy zapobiegła tragedii. Na szczęście udało się uratować życie piłkarza "Jagi" Bartłomieja Dołubizny.
- Kibic zastrzelił piłkarza w czasie meczu
- Prokuratura zbada śmierć szpadzisty
- Reprezentant Niemiec umarł na boisku
- Kibice uczcili śmierć szczypiornisty
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wczorajsze spotkanie drużyn występujących w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy, Ruchu Chorzów i Jagiellonii mogło się zakończyć tragicznie. Był początek spotkania, kiedy nagle przez nikogo nie atakowany młody pomocnik „Jagi” zemdlał i upadł na ziemię.
"W pierwszej chwili wszystko wyglądało bardzo źle i wydawało się, że może dojść do tragedii. Na szczęście skończyło się dobrze" - relacjonował Sławomir Kopczewski, trener młodzieżowej drużyny Jagiellonii.
Na szczęście z ławki rezerwowych gości od razu zerwał się spiesząc z pomocą lekarz Jagiellonii, Paweł Malinowski. Tuż za nim wieloletni masażysta Ruchu, Jacek Bas. Obydwaj natychmiast reanimowali chłopaka, zadbali o to, by nie połknął swojego języka i wezwali karetkę pogotowia. Dzięki błyskawicznej reakcji dwóch bohaterów, wystarczył krótki pobyt w szpitalu i Dołubizna wraz z kolegami z zespołu udał się w podróż do domu.
"Akcja była przeprowadzona błyskawicznie. Można powiedzieć, że wzorcowo" - powiedział Kopczewski. "Cieszę się, że z Bartkiem wszystko jest w porządku… Po obserwacji w szpitalu ma z pojechać razem z nami do domu" - mówił z wyraźną ulga.





















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!