Drzewiecki: Degradacje są chore
Minister sportu Mirosław Drzewiecki nie jest zadowolony z tego, że delegaci PZPN odrzucili plan abolicji dla klubów uwikłanych w korupcję. Drzewiecki uważa, że karanie klubów, w których zmienił się właściciel, trenerzy i zawodnicy, jest chore. "Kto inny odpowiada, a kto inny zawinił" - tłumaczy.
- Lato: Szkoda, że nie będzie abolicji
- Pomysł Laty upadł. Będą degradacje
- PZPN podjął decyzję w sprawie baraży
- Lato nie zapanował nad działaczami
- Nowy rozdział w aferze korupcyjnej
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Co mają powiedzieć młodzi chłopcy, którzy wynik sportowy zrobili i nagle są karani za błędy, czy te złe rzeczy z przeszłości, ale nie własne, nie ich trenera, nie ich
właściciela?" - rozkłada ręce minister sportu.
Drzewiecki dodał, że prezes PZPN Grzegorz Lato "przeliczył się". "Prezes Lato, z którym dobrze mi się współpracuje, myślał, że w PZPN wszystko jest łatwiejsze.
Myślę, że dzisiaj Grzegorz Lato wie, że łatwiej było robić dobry wynik i rządzić na boisku, kiedy miało się dobrą formę i było się wybitnym piłkarzem. Natomiast w piłce nożnej w
Polsce, w PZPN, to kiwanie trwa, i jest trudno ograć tych ludzi, którzy jeszcze w dalszym ciągu stanowią chyba dużą część delegatów" - powiedział w radiowej Trójce.


























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!