Prezydent nie chciał pomóc Obraniakowi
Emmanuel Olisadebe i Roger Guerreiro bez problemu dostali polskie obywatelstwo i nie musieli się przy tym gimnastykować. Co innego Ludovic Obraniak. On stoczył o paszport długą walkę. "To, że Ludovic nie zniechęcił się i nie rzucił wszystkiego w diabły, zawdzięczamy tylko jego wytrwałości, ale nawet on miewał chwile zwątpienia" - mówi menedżer Tadeusz Fogiel.
- On chce być drugim Obraniakiem
- Obraniak: Chcę reprezentować Polskę
- Beenhakker: Niech Obraniak gra swoje
- Roger: Nic nie stracę przez Obraniaka
- Obraniak, jak Roger, uczy się polskiego hymnu
- Zobacz, jak mieszka Ludovic Obraniak
- Obraniak, czyli cud debiut!
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>>Obraniak: Chcę reprezentować Polskę
A przecież, zgodnie z tzw. prawem krwi, Obraniak obywatelstwo odziedziczył. Jego dziadek był Polakiem i mimo że zamienił nasz polski na francuski, nigdy nie zrzekł się polskiego obywatelstwa. "Teraz Ludo odzyskał to, co zawsze mu się należało" - podkreśla Fogiel.
Otoczenie Obraniaka dziwi się, że procedury trwały tak długo. Zastanawiająca jest postawa polskich władz. Na Olisadebe i Rogera czekano z otwartymi ramionami. Los Obraniaka nikogo nie interesował.
"Nikt mu nie pomagał, wręcz przeciwnie. Do dziś nie otrzymał na przykład odpowiedzi na list do prezydenta Kaczyńskiego, jaki złożyliśmy w polskim konsulacie w Lille" - wspomina Fogiel i dodaje, że Obraniak doprowadził sprawy do końca, bo jest bardzo wytrwały. "Nawet on miewał jednak chwile zwątpienia. PZPN również długo go ignorowało, poza skautem Maciejem Chorążykiem, który sam niewiele mógł jednak zrobić" - kończy Fogiel.




















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!