„Maradona jest w lepszej kondycji niż Argentyna” - ironizuje „New York Times”. Jeszcze do niedawna jednym z głównych źródeł utrzymania argentyńskich klubów była sprzedaż piłkarzy do Europy. Jednak eksport jest coraz mniejszy. W zeszłym roku europejskie kluby kupiły piłkarzy z Argentyny za łączną sumę 150 mln dol. W tym roku za ledwie 34 mln dol. I tak jak wszyscy dziesięć lat temu oburzali się na porywanie młodych piłkarzy do Europy, tak teraz większość klubów wystawia tych młodych na licytację, nawet po zaniżonej cenie wywoławczej.

Do zmniejszającego się eksportu dochodzi ogromna inflacja (piłkarze żądają wypłat w dolarach, a nie w pesos), nadmierne upaństwowienie i upolitycznienie klubów (np. burmistrz Buenos Aires jest byłym premier Boca Juniors), spadek frekwencji na trybunach przez zamieszki i generalnie życie ponad stan. Efekt? Argentyńskie kluby są zadłużone na w sumie 300 mln dol. Dług 20 klubów ekstraklasy wynosi 180 mln - w tym m.in. 76 mln niezapłaconych podatków i 10 mln w niezapłaconych pensjach dla piłkarzy. "Ale to jeszcze nic. Infrastruktura jest bardzo zła albo zła. Łazienki na niektórych stadionach przypominają mi sceny z Kosowa. Kluby mają zgniliznę w pokojach, a jak gdyby nigdy nic wychodzą sobie na zakupy" - powiedział sekretarz generalny argentyńskiego związku piłkarzy Sergio Marchi.

Zadłużone są największe argentyńskie kluby - Independiente, Huracan, Rosario Central, Newell’s, San Lorenzo, Racing, River Plate i przede wszystkim Boca Juniors. Nic dziwnego, że Maradona chodzi jak struty i ignoruje konferencje prasowe…

"Sytuacja w naszym futbolu się załamała. Jedynym rozwiązaniem są pieniądze" - przyznał prezydent AFA Julio Grondona, z zawodu ekonomista. Grondona próbował wszystkiego - poprosił telewizję, aby podniosła cenę na płatne transmisje ligi argentyńskiej (telewizja oczywiście się nie zgodziła), a rząd, aby zliberalizował surowe prawo wobec zakładów bukmacherskich przez internet (rząd oczywiście to zignorował). W końcu AFA w desperacji zażądała renegocjacji umowy telewizyjnej. Dotychczasowa umowa z kompanią TyC warta była 70 mln dol. rocznie. Za nową TyC musiałaby zapłacić 120 mln więcej. W zamian za to dostałaby kontrakt ważny kilka lat dłużej. Telewizja się nie zgodziła. Umowa została zerwana. AFA liczy, że sprzeda prawa do transmisji na lepszych warunkach niż do tej pory. Tylko że na razie chętnych nie ma.

Start ligi został przesunięty o tydzień. Winnym sytuacji ogłoszono Grondonę. Najpierw kibice zaatakowali siedzibę AFA. Potem na jej murach pojawił się wizerunek prezesa z napisem: „Julio Grondona - złodziej!”. Nieszczęśnika zaczął bronić Maradona. "Kluby nie powinny robić wszystkiego, co im się żywnie podoba. Jeśli kupujesz piłkarzy i wydajesz pieniądze, musisz być odpowiedzialny sam za siebie i nie obwiniać innych" - powiedział „boski Diego”.

To również w jego interesie leży, aby liga argentyńska wyszła na prostą. Za dwa tygodnie Argentyna gra być może decydujący o awansie na mundial mecz z Brazylią. Kilku piłkarzy na ten mecz na pewno zostanie powołanych z ligi argentyńskiej. W jakiej będą formie, w jakim stanie psychicznym? "Argentyna ma się kiepsko. Wygramy i awansujemy" - powiedział Kaka. A Maradona zaczął przebąkiwać, że mistrzostwa świata bez Argentyny nie będą prawdziwymi mistrzostwami świata…