Od piątku przy Kałuży czuć było nerwowe wyczekiwanie. Rozgniewany kompromitacją w Sosnowcu właściciel klubu zaczął sondować możliwość zatrudnienia innego trenera. W poniedziałek Filipiak wezwał na dywanik Artura Płatka i swojego doradcę Tomasza Rząsę. Już wtedy było przesądzone, że w klubie pojawi się nowy trener, choć Płatek dostał zapewnienie, że nie zostanie zwolniony.

Właściciel Pasów wyczekiwał na efekty rozmów z potencjalnymi następcami. Listę życzeń Filipiaka otwierał Franciszek Smuda, który jednak wolał poczekać, aż z Polonii Warszawa wyleci Jacek Grembocki. Filipiak chciał też Wojciecha Stawowego, ale rozwiązanie jego kontraktu z Górnikiem Łęczna okazało się niemożliwe. Prowadzone były także negocjacje z Czesławem Michniewiczem, jednak to Orest Lenczyk ostatecznie został trenerem najstarszego polskiego klubu. "Jadąc na spotkanie z profesorem, dawałem 5 proc. szans na to, że będę tu pracował" - wyjawia Lenczyk.

Obaj panowie szybko znaleźli wspólny język. "We wtorek rozmawialiśmy chyba z 5 godzin - 2 godziny przed południem i 3 godziny po południu. Zostałem przez trenera Lenczyka dokładnie przesłuchany. Poruszaliśmy tematy filozoficzne, czyli filozofię prowadzenia drużyny, klubu, odpowiedzialność trenera. Bardzo mi się to podobało" - mówi z uśmiechem Filipiak.

Oprócz podobnych poglądów na futbol za Lenczykiem przemawiały wyniki. W minionej rundzie objął rozbite Zagłębie Lubin i w cuglach wprowadził je do ekstraklasy. Ostatecznie nie zdecydował się pozostać w zespole ze stolicy polskiej miedzi. Zadecydowały względy finansowe. Lenczyk za pracę w Lubinie żądał 60 tys. zł miesięcznie. Na taki wydatek nie mógł sobie pozwolić nawet KGHM. W Cracovii dostanie niewiele mniej. Wraz z Maciejem Skorżą i Franciszkiem Smudą będzie najlepiej opłacanym trenerem w lidze.

Przed Lenczykiem został postawiony jasny cel: Cracovia ma trzymać się jak najdalej od strefy spadkowej. "Nie wyobrażam sobie, że ten klub może mieć problemy z utrzymaniem, choć miniony sezon i losy Pasów oraz Górnika przerosły moje wyobrażenie. Skończyły się czasy litości. Musimy wszystkim udowodnić, że Cracovia zasługuje na ekstraklasę" - zapowiada nowy trener.

Wraz z Lenczykiem przy Kałuży zjawi się kilku nowych piłkarzy. "Za wcześnie, aby mówić o nazwiskach. Podczas rozmów z profesorem Filipiakiem przekazałem mu listę zawodników, których chcę mieć w drużynie. Są wśród nich piłkarze, którym nie wiedzie się najlepiej w swoim klubie, a także tacy, których wcześniej prowadziłem" - mówi Lenczyk.

Transfery do klubu oznaczają rozstanie z kilkoma zawodnikami z obecnej kadry. Niepewni swojej przyszłości mogą być zwłaszcza piłkarze, którzy wrócili do Cracovii z wypożyczeń. Zmiana trenera z pewnością ucieszyła Arkadiusza Barana, który przez Płatka został przesunięty do zespołu Młodej Ekstraklasy. Były kapitan Pasów nie zagrzał jednak miejsca w drugiej drużynie. Pierwszą decyzją Lenczyka był powrót 30-letniego pomocnika do kadry seniorów.

Zaplanowaną na godzinę 11 odprawę przeprowadził już Lenczyk. "Rozmawiałem z zawodnikami i dałem im do zrozumienia, że nie przyjechałem tutaj zamiatać, ale odpowiadać za to, co drużynę czekać będzie w najbliższym czasie. Słyszałem, że wiele spraw jest na właściwym miejscu. Postaram się swoje doświadczenie i uwagi przelać i pokierować tak, aby po następnym meczu na konferencję prasową przyszło tylu dziennikarzy co teraz" - żartował Lenczyk.

>>>Ekstraklasa: Pierwszy trener już na bruku

W dużo gorszym nastroju był Płatek. "O dymisji dowiedziałem się, jadąc na trening. Postawa Cracovii to moja osobista porażka, choć muszę przyznać, że nie miałem wpływu na wszystko, co dzieje się w klubie" - mówi z żalem w głosie.

Płatek ma zapewne na myśli nieszczęsną wyprawę do Stanów Zjednoczonych na przełomie czerwca i lipca. W związku z podpisanymi umowami sponsorskimi Cracovia poleciała do Chicago, aby rozegrać tylko jeden sparing. Długa podróż i zmiana strefy czasowej mocno odbiła się na zawodnikach. Swoje dorzuciło też zamieszanie, w której lidze przyjdzie Pasom grać. W związku z tym, że nie było wiadomo, czy będą musieli grać w barażach, piłkarze nie mieli praktycznie urlopu.

"Żałuję też, że nie ściągnąłem do drużyny dobrego ofensywnego pomocnika. Pierwsze dwie kolejki pokazały, jak wiele dla tego zespołu znaczył Paweł Nowak" - dodaje Płatek. O tego zawodnika Cracovia mogła jednak mocniej powalczyć, bo piłkarzowi po prostu z końcem czerwca wygasł kontrakt i nie zdecydował się na jego przedłużenie. "Negocjacje były bardzo ciężkie, bo Nowak chciał zmienić otoczenie. Marzyła mu się zagranica. Ostatecznie wylądował w Gdańsku" - kończy Filipiak.

Lenczyka z nowym zespołem czeka ciężki debiut. W sobotę Cracovia gra na Łazienkowskiej z Legią.