Spotkanie w Mariborze to jeden z jesiennych pojedynków reprezentacji o wszystko. Po sześciu meczach drużyna Leo Beenhakkera traci do Słoweńców pięć punktów.

Kibice alarmują, że PZPN nie sprzedaje biletów na ten pojedynek. "Jakaś niemiła pani powiedziała, że nie, bo nie i odłożyła słuchawkę" - napisał jeden z fanów. Na internetowej stronie PZPN o wejściówkach nie ma nawet pół zdania. W słoweńskim związku usłyszeliśmy, że nie będzie można kupić biletów w kasie w dniu meczu, bo bilety dla Polaków sprzedaje... wyłącznie PZPN.

"To prawda, że nie sprzedajemy biletów" - potwierdza Krzysztof Rola-Wawrzecki z PZPN. "Ale proszę nas o to nie winić, tylko Słoweńców! Dostaliśmy od nich tylko 436 wejściówek. Dla przykładu na mecz ze Słowacją w Bratysławie było ich ponad 2400. Stadion w Mariborze ma 12 tys. miejsc i zgodnie z wymogami UEFA powinniśmy dostać 10 proc., czyli 1200 biletów, ale ponad połowa miejsc jest stojących, a UEFA ich nie uznaje. Dlatego biletów dla nas jest tak mało" - wyjaśnia działacz PZPN.

Biletów jest mało, ale nie tłumaczy to jeszcze, dlaczego PZPN ich nie sprzedaje. "A co tu sprzedawać? 436 biletów to tyle, co nic. Zresztą jak to sprzedać? Kto pierwszy, ten lepszy? Jak pan sobie to wyobraża?" - denerwuje się Rola-Wawrzecki. "Losowanie? "To jakieś banialuki" - dodaje.