Trener Orest Lenczyk mówi o panu, że będzie pan grał w reprezentacji Polski, że jest pan objawieniem tego sezonu. A przecież jeszcze jesienią grał pan w Zniczu Pruszków i gdyby nie mecz 1/16 finału Pucharu Polski z Groclinem, pewnie nadal byłby pan trzecioligowcem.
To wszystko potoczyło się w niesamowity sposób, bardzo szybko. Aż nie wiem, co powiedzieć. Po prostu spełniają się moje marzenia.

Podobno jest pan bardzo spokojnym chłopakiem, małomównym i nieśmiałym. Na boisku nie widać jednak żadnych kompleksów.
Bo mam na boisku dobrych partnerów, bardzo mi pomagają. W szatni też za dużo nie mówię, taki już jestem. Mam zresztą w Grodzisku miejsce obok Piotrków: Świerczewskiego i Rockiego, a po mojej drugiej stronie siedzi Piotrek Piechniak. Oni odzywają się częściej.

Gol w finale Pucharu Polski był pana pierwszym w barwach Groclinu. Nie bał się pan odpowiedzialności za strzał z dystansu?
Trener Skorża, któremu chciałbym bardzo podziękować za zaufanie i za to, że wstawił mnie do pierwszego składu, kazał czekać przed polem karnym na takie piłki, przyjąć i uderzać, jak będzie szansa. Zrobiłem więc tylko to, co mi polecił... Dziwię się, że piłka wpadła do bramki. Naprawdę nie wiem, co zrobił bramkarz w tej sytuacji. On sam tego zresztą chyba nie wie. Ale to nie mój problem. Ja się po prostu bardzo cieszę z tego gola.

Gdyby kilka miesięcy temu ktoś wywróżył panu Puchar Polski i gola w finale?...
To kazałbym mu się zastanowić, co mówi. Ta historia wydałaby mi się nierealna, zupełnie niemożliwa. Nadal nie wierzę, że jeszcze niedawno grałem tylko w trzeciej lidze, a teraz jestem z Groclinem w Pucharze UEFA i na dodatek mam w tym jakiś swój udział. To jest jak gwiazdka z nieba!

Zdobyć Puchar Polski pomogli wam też trochę kielczanie. Zagrali chyba słabiej, niż oczekiwaliście?
Trener kazał nam od początku ostro zaatakować przeciwników i my to zrobiliśmy. Gdy czerwoną kartkę zobaczył Zganiacz, mieliśmy sporo swobody na boisku i mogliśmy wygrać wyżej. Ale nie ma to już znaczenia. Najważniejszy jest końcowy sukces.

Premia za puchar będzie największą w pana karierze. Dostanie pan chyba więcej, niż zarobił w sumie od początku kariery.
Szczerze mówiąc, o pieniądzach nawet nie myślę. Ile dostaniemy? Około miliona złotych na zespół? Oj, to naprawdę sporo, choć ja chyba nie dostanę pełnej premii, bo przecież dopiero wiosną przeszedłem do Groclinu. Ale i tak będzie to na pewno sporo. Miło, choć na razie myślę tylko o tym, co stało się w Bełchatowie. Wspaniała historia.