Na jakim etapie są pana pertraktacje z Legią?
Jestem już bliżej Legii niż dalej. Rozmawiałem kilka razy z dyrektorem sportowym warszawskiego klubu, Mirkiem Trzeciakiem. Właściwie już wszystko ustaliliśmy, rozbieżności były minimalne. Z tym że on musi się jeszcze porozumieć ze swoimi bossami. Czekam na odpowiedź. Jeśli będzie pozytywna, pakuję walizki i pod koniec maja jestem w Warszawie.

Grając w Katarze, jest pan jednym z kilku najlepiej zarabiających polskich piłkarzy. Właściciele Legii z ITI zbankrutowaliby, gdyby nie opuścił pan ceny.
Nie oglądał pan filmu „Pieniądze to nie wszystko”?

Oglądałem, jeden z jego bohaterów dopisał na murze: „ale wszystko bez pieniędzy to ch...”
No niby prawda. Choć od wielu lat w Polsce nie grałem, to wiem, jakie tu są stawki. Nie mogę szaleć. Prawie każdy piłkarz powie panu, że gra dla pieniędzy. Mogę powiedzieć inaczej: Ja już grałem dla pieniędzy. Gdybym zależało mi tylko na forsie, jeszcze rok bym pociągnął w Katarze. Ale mam dość, chcę do Polski. Jestem patriotą, zawsze marzyłem o Legii. Kiedy mam wrócić, jak nie teraz?

Ma pan inne propozycje?
Mam ofertę z Niemiec. Nie z Bayernu Monachium, ale z solidnego klubu środka tabeli Bundesligi. Ale najpoważniejsza jest propozycja Legii. Zwłaszcza że dowiedziałem się od Mirka Trzeciaka, jakie w Warszawie są plany.

Jakie?
Będzie znakomita drużyna, która za rok ma wreszcie skutecznie powalczyć o Ligę Mistrzów. Grałem już w europejskiej Lidze Mistrzów z Lyonem i Lens, a teraz w azjatyckiej z Al Ryyan. Brakuje mi do kolekcji występu w tych elitarnych rozgrywkach z polskim klubem. Wierzę, że się przydam, bo trzymam formę, dobrze się prowadzę.

Większość zawodników z pana pokolenia po powrocie do Polski wcale nie uchodzi za wielkie gwiazdy. Świerczewski, Kłos, Hajto raczej bawią się w piłkę. Kryszałowicz kompletnie zawiódł w Wiśle Kraków...
Każdy przypadek jest inny. Tomek Kłos naprawdę grał dobrze, kiedy był w Wiśle Kraków, wiadomo, że trudno być gwiazdą w takim klubie jak ŁKS. Gdybym poszedł do Łęcznej, też pewnie miałbym trudno. A dodam jeszcze, że Piotrek Świerczewski zdobył właśnie Puchar Polski dla Grodziska.

Legia jest specyficzna. Oczekiwania wobec pana będą ogromne.
Zdaję sobie sprawę, że będę pod presją. To jest wyjątkowy klub, w Legii nie każdy może grać. Właśnie to mnie zawsze w nim fascynowało. Wcale się jednak tego nie obawiam. Myśli pan, że w Lens czy Lyonie nie byłem pod presją. Jestem profesjonalistą i kilka dobrych lat już gram w piłkę. Potrafię sobie radzić w takich sytuacjach.

A może kalkulował pan, że powrót do Polski sprawi, iż będzie pan bardziej widoczny dla Leo Beenhakkera i dzięki temu nie wypadnie z kadry?
Nie myślę w ten sposób. Przecież już dwa lata jestem w Katarze i jakoś do reprezentacji byłem systematycznie powoływany. I nie zszedłem poniżej przyzwoitego poziomu, choć wielu przewidywało, że zgubię formę. A propos, nie słyszał pan, kto będzie w przyszłym sezonie trenerem Legii?

Najnowsza plotka głosi, że Henryk Kasperczak...
Ooo, to byłby pięknie. Właściwy człowiek na właściwym miejscu.