Reina przez całe spotkanie spisywał się bez zarzutów. Nie puścił żadnej bramki i pewny swoich umiejętności stanął w bramce przed serią rzutów karnych. Pierwszy strzał Arjena Robbena obronił w świetnym stylu. Potem Reinie gola z jedenastu metrów strzelił Frank Lampard.

Piłkarze Liverpoolu strzelali celnie i wyszli na prowadzenie 3:1. Chwilę później do piłki podszedł Geremi z Chelsea. Strzelił niemal w środek bramki, a Hiszpan nie miał problemów z obroną drugiego strzału. Liverpool wygrał serię rzutów karnych 4:1 i awansował do finału Ligi Mistrzów. Reina utonął w objęciach kolegów cieszących się z wielkiego sukcesu.

To nie pierwszy taki wyczyn bramkarza grającego dla The Reds. Dwa lata temu dwa rzuty karne w finale Ligi Mistrzów obronił Jerzy Dudek. Odbijał piłki po strzałach świetnych piłkarzy - Andrei Pirlo i Andrija Szewczenki dzięki czemu The Reds zdobyli Puchar Mistrzów.