Związany od lat ze swoją ukochaną Legią szkoleniowiec pojawił się na piątkowym meczu przy Reymonta. Wiadomo, że kibicował warszawiakom. Ale na posadę liczy pod Wawelem - podaje "Fakt". Przed spotkaniem rozmawiał z prezesem wicemistrzów Polski Mariuszem Helerem.

W poniedziałek Heler kontaktował się ludźmi reprezentującymi Janasa. Widać więc, że kandydatura "Janosika" jest poważna. Na pewno jednak nie jest najlepsza.
Cupiał powinien przypomnieć sobie, jakie metody ma ten trener. Nawet najlepsi zawodnicy Wisły mogą nagle wylądować w rezerwach. Janas spędza bowiem długie wieczory nad wymyślaniem składu. I tak jak przed mistrzostwami świata w Niemczech wychodzi mu to z marnym skutkiem. A potem jest bardzo zmęczony. Tak bardzo, że często na konferencjach prasowych mówi bez ładu i składu - pisze "Fakt".

"Jak to kto zagra? Jedenastu zawodników, co się pan głupio pyta? Na obronie obrońcy, w pomocy pomocnicy, a w ataku napastnicy. Aha, no i w bramce bramkarz" - cedził przez zęby podczas jednego z wywiadów trener.

Na tym nie koniec negatywnych stron bezrobotnego obecnie trenera. Co się stanie, jeśli drużynie nie będzie szło? Oczywiście wszyscy będą winni, ale nie on. "Całą odpowiedzialność za powołania biorę na siebie" - zapowiadał przed turniejem w Niemczech. Jednak w napisanej na paru kartkach tzw. analizie blamażu reprezentacji w mundialu nie było ani słowa o jakimkolwiek błędzie szkoleniowca. "Ci najlepsi zawiedli" - pisał o piłkarzach trener. Do siebie pretensji nie miał...

Kiedy "Janosik" nie radzi sobie ze stresem, rusza na polowanie. Tak też może być w Krakowie - pewnie nieraz wyjedzie do puszczy, zaszyje się tam na trzy dni i nie będzie odbierał telefonów. Nawet od Cupiała. Tymczasem zajęcia będzie prowadził drugi trener.

Czy tak ma właśnie wyglądać przyszłość Białej Gwiazdy? Niekoniecznie. Rywalem na stanowisko trenera Wisły jest Wojciech Stawowy, który teraz prowadzi Arkę. Prezes Heler był w Gdyni i rozmawiał ze "Stawem". Jeśli jednak trener nie zgodzi się pracować przy Reymonta, wtedy Wisłę obejmie Janas.