Do awantury doszło tuż przed rozpoczęciem sobotniego meczu ŁKS Łódź-Lech Poznań. Sypniewski dowodził grupą kilkudziesięciu chuliganów, która przeskoczyła ogrodzenie i pobiegła w kierunku sektora zajmowanego przez kibiców Lecha. Pseudokibice z Poznania nie kazali długo czekać i wybiegli naprzeciw łodzianom. Do bójki jednak nie doszło bo szybko zareagowała ochrona i policjanci, którzy rozdzielili agresywnych chuliganów.

Sypniewskiemu udało się uciec ze stadionu i funkcjonariusze złapali go dopiero po meczu. Podczas zatrzymania piłkarz był agresywny i groził policjantom. Jak się później okazało był pijany - miał we krwi ponad promil alkoholu.

Dziś został przesłuchany i postawiono mu zarzuty. Na razie tylko znieważenia funkcjonariuszy, ale niebawem zostaną rozszerzone o niszczenie i uszkodzenia mienia. Za te wybryki Sypniewskiemu grozi kara do pięciu lat więzienia.