Warunek jest jeden - awans. Warszawska Polonia wygrała ze swoją imienniczką z Bytomia i do trzeciego, premiowanego grą w barażach miejsca traci już tylko cztery punkty. Najistotniejsze dla piłkarzy Polonii jest to, że wreszcie do piłki przekonał się Wojciechowski. Szef J.W. Construction pojawia się na każdym meczu. Jeśli jest zwycięstwo, zaprasza zawodników na wystawną kolację i przy okazji płaci 30 tysięcy złotych premii do podziału.

Wojciechowski działa bardzo szybko. Kiedy tylko pojawiły się informacje, że Legia kusi najlepszego piłkarza Polonii Jacka Kosmalskiego, prezes wezwał go do siebie. Zaproponował bajeczną podwyżkę i przedłużenie kontraktu o cztery lata. "A czy będzie w nim suma odstępnego?" - nieśmiało zapytał Kosmalski. "Jacku, oczywiście. Ile chcesz: 200, 400 czy 500 tysięcy euro? Dla mnie to bez różnicy, bo i tak ciebie nigdzie nie puszczę. Mam takie pieniądze i nie robią one na mnie żadnego wrażenia" - nie owijał w bawełnę Wojciechowski.

Ambitny sponsor ani myśli puszczać też do sąsiada zza miedzy dwóch innych polonistów Krzysztofa Bąka i Mariusza Zasadę. Najlepszemu w meczu z Polonią Bytom Martinsowi Ekwueme chciał dać podwyżkę od zaraz, tuż po końcowym gwizdku. I to jest właśnie cały Wojciechowski.