Zamieszanie powstało 12 kwietnia podczas zjazdu statutowego związku. Na wniosek Zbigniewa Bońka ustalono wtedy, że zdegradowane zostaną zespoły ukarane za korupcję: Górnik Łęczna i Arka Gdynia. Oba - niezależnie od wywalczonych punktów - miały zająć dwa ostatnie miejsca w tabeli.

W myśl tej uchwały rywalizacja o utrzymanie spadała na dalszy plan, bo tak naprawdę najgorszej drużynie w lidze groziłyby co najwyżej baraże. Dlatego skandaliczną decyzję PZPN zawiesił minister sportu Tomasz Lipiec - podaje "Fakt".

W siedzibie PZPN na Miodowej powstała uchwała w nowym brzmieniu. Zakłada ona, że degradacja Łęcznej i Arki zostanie utrzymana w mocy, lecz zespoły te zostaną sklasyfikowane na miejscach, które zajmą w tabeli. W przypadku gdy Arka i Górnik na koniec sezonu wywalczą "bezpieczną" pozycję, trzy najsłabsze drużyny w pierwszej lidze będą grały baraże z drugoligowcami, którzy zajmą 3., 4. i 5. miejsce.

Jeśli jeden z ukaranych klubów wyląduje na 14. miejscu (a drugi wyżej), wystąpi w barażu (wraz z dwoma najsłabszymi zespołami). Gdyby Arka albo Górnik zajęły 15. i 16. lokatę - wtedy spadają odpowiednio do trzeciej i czwartej ligi, a zamiast trzech par barażowych będą dwie.

Identyczne zasady, związane z grą w barażach o utrzymanie, dotyczyć będą także ukaranych za korupcję klubów z drugiej ligi - KSZO Ostrowiec i Górnika Polkowice - informuje "Fakt".

Dziś jednak żadna decyzja nie została podjęta. Członkowie zarządu PZPN postanowili wcześniej skonsultować się z prowadzącą rozgrywki Ekstraklasą S.A. Kolejne posiedzenie zarządu zostało zwołane na czwartek. Wtedy powinna zostać przyjęta odpowiednia uchwała.