"Rozmawiałem z jednym z kandydatów na stanowisko szkoleniowca. Niestety nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć, że był to Roeber" -powiedział w poniedziałek Heler w rozmowie z "Faktem". "Z przebiegu rozmowy jestem zadowolony, ale na razie za wcześnie na konkrety" - tłumaczył.

Zanim Roeber obejmie drużynę Wisły, zjawi się w Krakowie, by przyjrzeć się drużynie, a także bazie treningowej. I to może być duży kłopot.
"Zdajemy sobie sprawę z tego, że widok naszej bazy może wywołać u zachodniego trenera szok" - dodał Heler. Tak było kilka lat temu, gdy na stadionie Wisły zjawił się jeden z francuskich szkoleniowców. Chciał pracować w Wiśle, ale gdy zobaczył boisko treningowe, spakował się i natychmiast wyjechał.

Roeber największe sukcesy odnosił z Herthą Berlin, którą najpierw wprowadził do ekstraklasy, a następnie awansował z nią do Ligi Mistrzów. Do drużyny ściągnął Tomasza Kuszczaka i Piotra Reissa. Ostatnio był szkoleniowcem Borussii Dortmund, gdzie prowadził Euzebiusza Smolarka. W tym klubie miał pracować tylko pół roku, ale został zwolniony jeszcze szybciej.

"Mało brakowało, a spuściłby Borussię do drugiej ligi" - zwrócił uwagę Włodzimierz Smolarek. "Obawiam się, że polska drużyna może nie wytrzymać treningów z tym trenerem. U niego zajęcia to głównie bieganie, bieganie i jeszcze raz bieganie. Przy takich treningach polskim zawodnikom ciężko będzie osiągnąć dobry wynik" - dodaje Smolarek senior.

Piłkarze Wisły nie są inni i też nie lubią się przepracowywać. Wielu z nich do dzisiaj wytyka Danowi Petrescu, że jego treningi były dla nich za ciężkie. Teraz mają dużo czasu, by przygotować się na ciężką pracę, bo w Krakowie nie spieszą się z nominacją nowego trenera. "Do końca sezonu drużynę poprowadzi Kazimierz Moskal" - zapowiada Heler. A zaraz dodaje, że niemiecki trener nie jest jedynym kandydatem, a na liście życzeń pozostaje kilku polskich szkoleniowców.