Każdy arbiter oskarżony o korupcję i skazany prawomocnym wyrokiem dostanie też porządnie po kieszeni. Najpierw sąd zasądzi kwotę, którą będzie musiał zwrócić. Gdy to się stanie, delikwent trafi pod lupę urzędu skarbowego. Skorumpowany sędzia będzie musiał zapłacić 75 procent podatku dochodowego od nielegalnie pozyskanych środków finansowych - czyli łapówek, które pobierał za ustawianie meczów - informuje "Fakt".

Co bardziej zapobiegliwi już rozpoczęli zbieranie potrzebnych kwot. Jednym z nich jest krakowski arbiter Piotr W., który w lutym dobrowolnie zgłosił się do wrocławskiej prokuratury, by opowiadać o ustawianych przez siebie meczach. Teraz dokonał rachunku sumienia i wyliczył, że będzie musiał zwrócić blisko sto tysięcy złotych. O tyle właśnie wzbogacił się ustawiając mecze piłkarskie - podaje "Fakt".

Piotr W. zwrócił się z prośbą o pomoc do sędziów liniowych, którzy ustawiali mecze wraz z nim. Sebastian W. okazał się prawdziwym kumplem i zapewnił, że pomoże. Inaczej postąpił Krzysztof B., który stwierdził, że nie ma zamiaru ratować będącego w opałach W. i nie dołoży się do zrzutki.

B. to w Krakowie znana postać. Jest nadkomisarzem krakowskiej policji, ekspertem sekcji ruchu drogowego. Uczy dzieci jak bezpiecznie przechodzić przez ulicę. A hobbystycznie jest trenerem młodzieży. Pracował w Zwierzynieckim i Juvenii, gdzie uczył młodych piłkarzy podstaw piłki nożnej. Ciekawe, jakie będą efekty jego pracy - zastanawia się "Fakt".