Trener Bogusław Baniak jest tym załamany. "Jest do diabelski pomysł. Ci chłopcy spalą się psychicznie wychodząc na boisko i grając przeciwko Cracovii czy GKS-owi Bełchatów. Nie rozumiem takiego zagrania. Przecież jest jeszcze cień nadziei na uratowanie zespołu, dopóki mieliśmy szanse, powinniśmy walczyć" - żali się szkoleniowiec.

Podobnego zdania jest trener czwartoligowych rezerw Pogoni. "Zobaczymy, jak to się wszystko rozwinie. Ja słyszałem, że ci zawodnicy zostali zgłoszeni, ale nie słyszałem natomiast, aby wszyscy mieli od razu grać. Jeżeli to jest prawda, że ci młodzi chłopcy mają zastąpić Brazylijczyków, to myślę, że psychicznie nie wytrzymają takiego obciążenia. Szkoda, że w takim momencie ich nam się zabiera. Co innego gdyby to był wrzesień, ale nie maj - czerwiec, kiedy rozgrywki wchodzą w decydującą fazę i każdy punkt jest na wagę złota" - tłumaczy Sławomir Rafałowicz.

"Na tym nikt nie skorzysta. Jest to łańcuszek zdarzeń, który ma na celu kompromitację szczecińskiego środowiska. Rezerwy nie poradzą sobie w pierwszej lidze, juniorzy nie dadzą rady utrzymać IV ligi, a marzenia Roberta Dymkowskiego o mistrzostwie juniorów starszych również się nie zrealizują" - dodaje Baniak.

W pierwszej lidze mają zadebiutować Rafał Komar, Tomasz Burnejko, Damian Paliwoda, Robert Rawa, Przemysław Orłowski, Tomasz Rydzak, Wojciech Wójtowicz. Mają oni prawdopodobnie zastąpić Brazylijczyków, którzy ze względów oszczędnościowych pakują się i w najbliższym czasie wrócą do swojej ojczyzny.

Pogoń to najsłabszy zespół Orange Ekstraklasy. "Portowcy" zdobyli zaledwie 16 punktów w 26 spotkaniach i zamykają ligową tabelę. W sobotę zmierzą się wiceliderem, Zagłębiem Lubin.