"Oli" był w szoku, kiedy usłyszał, o której godzinie ma biegać za piłką. Owszem, zespół trenuje codziennie o wpół do szóstej, ale po południu, a nie 12 godzin wcześniej.

Sztuczka z porannym trenowaniem jest złośliwością ze strony Greków, którzy plują sobie w brodę, że podpisali wcześniej dwuletni kontrakt z byłym reprezentantem Polski, płacąc mu część pieniędzy z góry. Przez długi czas Olisadebe leczył kontuzję, ale kiedy był już zdrowy, to trenerzy i tak nie korzystali z jego usług. Szybko stało się jasne, że chcą się go pozbyć - pisze "Super Express".