Wraca pan do Grodziska?
Wyjeżdżam na wakacje, ale na pewno nie do Grodziska. Kontrakt z Uniao mam do 30 czerwca, więc w Dyskobolii mógłbym pojawić się dzień później. Ale czy się pojawię, to nie wiem. Szczerze mówiąc, to nawet nie wiem, kiedy jest pierwszy trening Dyskobolii. Ale spokojnie. Przyjadę na rewanżowy mecz w Pucharze Ekstraklasy z Zagłębiem. Z chęcią usiądę na trybunach, a potem porozmawiam sobie z prezesem.
Nie chce pan wracać do Dyskobolii?
Powrotu do Polski nie będę traktować jak zesłanie. W końcu będzie szansa pokazania się w Pucharze UEFA pod okiem pierwszorzędnego trenera Macieja Skorży, który kiedyś przysłał mi powołanie do reprezentacji. Proszę mnie jednak zrozumieć - posmakowałem życia w Portugalii i chciałbym tu zostać. Żyje się tu bezstresowo, w zasadzie nic gwałtownego się nie dzieje, pełen luz.

To prawie jak w Grodzisku.
Prawie. Tu jest inna liga. Na mecz jedzie się kilkadziesiąt minut, nie trzeba cały dzień telepać się autobusem czy pociągiem. Najdalszy wyjazd mamy na Maderę. Podjeżdżamy na lotnisko, lecimy półtorej godziny i jesteśmy na miejscu. Człowiekowi, jak wyjdzie z samolotu, aż chce się grać. Jest ciepło i przyjemnie.

A w Grodzisku zimno i wieje?
To nie o to chodzi. Wkraczam w najlepszy wiek dla piłkarza, kto wie, może w przyszłym roku zostanę królem strzelców ligi portugalskiej. To byłoby coś! Tylko ta suma odstępnego... Groclin chce za mnie milion euro. Od początku było wiadomo, że Uniao nie będzie stać na zapłacenie takiej kwoty. Ale pomyślałem sobie: <spróbuj, pokaż się, może szczęście się do ciebie uśmiechnie>. No i się pokazałem - mimo kontuzji strzeliłem 7 goli, najwięcej w drużynie, dzięki mnie awansowaliśmy do Pucharu Intertoto. Nagle okazało się, że kilka klubów portugalskich chciałoby mieć u siebie Ślusarskiego. Żaden jednak nie da za Polaka miliona euro...

Vitoria Guimaraes dostała za Saganowskiego grubo ponad milion euro.
Ale to jest Vitoria Guimaraes. Ten klub to fenomen. Rok temu spadł do drugiej ligi, a mimo to na jego mecze przychodziło po 20 tys. ludzi. Teraz awansowali. A Saganowskiego drogo sprzedali, bo przez cały czas skutecznie podbijali cenę, sugerując, że on ma w klubie status gwiazdy. Tak naprawdę to nadal jest tam gwiazdą. Mój kolega z Guimaraes powiedział mi, że kibice Vitorii domagają się powrotu Saganowskiego. Chodzą po ulicach i skandują jego nazwisko! Może kiedyś Portugalczycy będą domagać się mojego powrotu...