Bo Kaźmierczak był tylko wypożyczony ze szczecińskiej drużyny. Prawo pierwokupu ma Boavista, ale za transfer piłkarza musiałaby zapłacić od 600 do 800 tysięcy euro, a klubu zwyczajnie na to nie stać.

Wydawało się, że Polak musiałby wrócić do Pogoni, ćwiczyć z drugoligowym klubem i czekać, aż ktoś się po niego zgłosi. Już nie będzie musiał, bo chce go kupić FC Porto - triumfator Ligi Mistrzów z 2004 roku. Słynne "Smoki" stać na wydanie nawet miliona euro na polskiego piłkarza.

Bo ten w ostatnim sezonie grał jak z nut. Nikt na niego nie stawiał, a "Kaz" - jak go nazwali kibice w Portugalii - strzelał bramki jak na zawołanie.