Po wpadce w sobotnim spotkaniu z Azerami Boruc był ostro krytykowany za gapiostwo i brak formy. W jego obronie stanął selekcjoner Leo Beenhakker. "Gdybym miał zmieniać każdego, kto coś zawali, potrzebowałbym osiemdziesięciu zawodników w roku" - mówił "Faktowi" Holender i również w drugim meczu postawił na bramkarza Celticu.

W 66. minucie spotkania w Erewanie Boruc puścił bramkę po strzale Hamleta Mkhitarjana z rzutu wolnego. Takiego uderzenia nad murem z 25 metrów nie powstydziłby się nawet David Beckham. "Dotknąłem piłki palcami, ale to był bardzo precyzyjny strzał. Muszę to zobaczyć na powtórce, lecz wydaje się, że nie miałem szans. Chyba żebym stał tam, gdzie leciała piłka" - uważa Boruc.

Bramkarza bronią wszyscy w polskiej ekipie. "Oglądałem na wideo tę sytuację. Artur nie miał szans. Wszystko zrobił jak trzeba, dobrze ustawił mur, była w nim odpowiednia liczba zawodników, sam był dobrze ustawiony. Nic nie dało się zrobić" - ocenia dla "Faktu" trener reprezentacyjnych bramkarzy Frans Hoek.

Wtóruje mu asystent Andrzej Dawidziuk: "Jak można jednego dnia kogoś wychwalać pod niebiosa, a drugiego tak krytykować? Bramkarz albo jest dobry, albo słaby. Jeśli jest dobry, to nie w pięciu meczach, tylko cały czas. Każdy wie, że Artur ma klasę".

"Zmarnowaliśmy za dużo okazji podbramkowych. Jak na taki mecz, stworzyliśmy ich naprawdę sporo"- dodaje Boruc. "Nie chciałbym nikogo tłumaczyć, ale nie jest łatwo zagrać w tak krótkim czasie dwóch meczów w takim klimacie i pod koniec sezonu. Nie jest to jednak usprawiedliwienie. Teraz musimy wygrywać w innych meczach wyjazdowych" - powiedział nasz bramkarz.