Nowy statut, według którego mają się odbyć wybory, został zarejestrowany przez sąd prawie dwa miesiące temu. Zgodnie z przepisami wybory nowych władz muszą być zorganizowane trzy miesiące od dnia ich ogłoszenia. Nie było więc żadnych przeszkód, żeby datę wyborów ustalić już dawno. Ale tej ciągle nie ma - pisze "Fakt".

Prezes i jego ludzie obiecywali, że jak tylko statut zostanie zarejestrowany jak najszybciej doprowadzą do wyborów i oddadzą władzę w polskim futbolu. Po raz kolejny okazało się, że nie można im ufać. Są zdziwieni i nie pamiętają swoich deklaracji w czasie, kiedy błagali, żeby polski rząd odwiesił zarząd i wycofał ze związku kuratora. W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia zarządu PZPN nawet nie zająknięto się na temat ustalenia daty wyborów nowych władz.

"Dla mnie to skandal. Nie pozwolę na to, żeby odwlekać w nieskończoność termin zjazdu wyborczego" - mówił na łamach "Faktu" minister sportu Tomasz Lipiec. Ale działacze nie mają zamiaru oddawać władzy. Tym bardziej teraz, kiedy dostaliśmy organizację Euro 2012. Wiadomo, że przygotowanie tak dużej imprezy to wielki interes. Chciwi działacze PZPN nie odpuszczą władzy, bo nikt im nie zagwarantuje, że po wyborach wejdą w skład nowego zarządu. A wtedy nie zrobią własnych biznesów przy okazji Euro 2012. Dlatego "Listek" i jego ludzie grają na zwłokę i próbują wszystkich przekonywać, że wybory tak, ale dopiero w przyszłym roku.

"Zaczyna nas niepokoić, że nadal nie wyznaczono terminu zjazdu wyborczego. Komisja chce, żeby wybory odbyły się tak szybko, jak to tylko możliwe. Jeszcze w tym roku" - mówi Faktowi kierujący specjalną komisją nadzorującą działalność PZPN profesor Michał Kleiber.

Swojego zdziwienia odkładaniem decyzji o wyznaczeniu daty wyborów nie kryje też jeden z najwybitniejszych piłkarzy w historii polskiego futbolu Włodzimierz Lubański. "Kilka razy już słyszałem, że wybory będą za miesiąc, tymczasem ciągle nie ma ustalonego terminu. Nie ma na co czekać. W końcu trzeba się zdecydować, podjąć męską decyzję i wyznaczyć datę wyboru nowych władz" - mówi były piłkarz, który zastanawia się nad kandydowaniem na nowego prezesa PZPN.

Wszystko wskazuje jednak na to, że leśne dziadki do końca będą broniły władzy w polskim futbolu i odwlekali decyzję o wyznaczeniu terminu wyboru nowych władz. W zarządzie PZPN panuje przekonanie, że minister sportu nie zdecyduje się na powtórne zawieszenie związkowych władz, bo nie będzie chciał ryzykować zamieszania w sytuacji, w której UEFA przyznała nam organizację Euro 2012.