"Dalej mam krwiaka" - przyznał "Faktowi" bełchatowski piłkarz. Pierwszy zabieg w Bochum przeszedł zaraz po zakończeniu sezonu ligowego. Lekarze zrobili Gargule trzy nakłucia i wszczepili zawodnikowi siatkę wzmacniającą mięśnie pachwiny. Miało być dobrze, jednak coś się paprze.

W niedzielę Garguła przyszedł na stadion GKS, aby obejrzeć w akcji kolegów grających w finale Pucharu Ekstraklasy z Dyskobolią Grodzisk (0:1). Tak go jednak bolało, że jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego wrócił do domu. Wczoraj pojechał do Bochum - informuje "Fakt".

Bełchatowianie wznawiają treningi 20 czerwca. Już wiadomo, że z drużyną nie będzie trenował Garguła. Rehabilitacja po kolejnym zabiegu potrwa co najmniej kilka tygodni. A w połowie lipca GKS rozegra pierwszy pucharowy mecz.

Kłopoty zdrowotne popsuły też piłkarzowi jego transferowe plany. Jeszcze tego lata Garguła chciał przenieść się do zagranicznego klubu. Jak sam przyznaje, z powodu kolejnego zabiegu najwcześniej będzie to możliwe w przerwie zimowej. To akurat dobra wiadomość dla kibiców GKS, którzy cieszą, że przynajmniej przez następną rundę będą mogli go oklaskiwać. W końcu przecież będzie zdrowy.